piątek, 7 lipca 2017

Ognisty pocałunek - Jennifer L. Armentrout

Siedemnastoletnia Layla chciałaby być normalna, jednak jej pocałunek zabija wszystko, co posiada duszę. Jako półdemon i półgargulec Layla posiada niespotykane umiejętności. Wychowywana wśród strażników-gargulców – których zadaniem jest polowanie na demony i dbanie o bezpieczeństwo ludzi – Layla próbuje się dopasować, choć oznacza to ukrywanie swojej mrocznej strony przed tymi, których kocha. Poznaje Rotha – wytatuowanego, grzesznego, seksownego demona, który twierdzi, że zna wszystkie jej tajemnice. Layla wie, że powinna trzymać się od niego z daleka, choć nie jest przekonana, czy tego chce – zwłaszcza, kiedy cała ta sprawa z całowaniem nie stanowi problemu, ponieważ Roth nie ma duszy. Kiedy Layla odkrywa, że to ona jest powodem pojawienia się brutalnego demona, zaufanie Rothowi nie tylko zaprzepaści jej szansę na związek z Zaynem… ale także naznaczy ją jako zdrajczynię rodziny. Co gorsza, może stać się biletem w jedną stronę do zniszczenia świata. 

Już na wstępie zaznaczam, że możecie pozdrowić moją przyjaciółkę, która zmusiła mnie do przyznania się publicznie, iż to ona pożyczyła mi tę książkę, i zagroziła, że jeśli tego nie zrobię, nie będzie się już dzielić ze mną jedzeniem. Mam ochotę wydłubać jej oczy, za to wy możecie spokojnie mentalnie pomachać tej jędzy XD

Lata świetlne w przeszłość, czyli jakoś 10 miesięcy temu, wstawiłam tu wzmiankę o swojej miłości do serii Lux. Istnieje też duża możliwość, że rozpływałam się nad twórczością Jennifer L. Armentrout na waszych blogach. Tak też zważywszy na fakt, że moja miłość do tej autorki jest przeogromna, od razu wiedziałam, że muszę przeczytać Dark Elements. Z niewiadomych powodów odkładałam to w nieskończoność i skończyło się na tym, że wyszły już 3 części, a ja mam za sobą dopiero pierwszą. Straciłam mnóstwo czasu w swoim życiu na nieznanie tej serii. Jennifer w niesamowity sposób zmienia utarte, oklepane wątki w coś niezwykle emocjonującego i dzięki tym operacjom my, czytelnicy, nie jesteśmy w stanie oderwać się od jej książek. Ma niezwykle lekkie pióro, pisze z humorem, a w wir akcji wciąga nas właściwie od pierwszej strony. Właśnie dlatego "Ognisty pocałunek" przetrzymał mnie w swoim świecie do 3 w nocy, gdy moje oczy odmawiały już posłuszeństwa.
- Mogłabyś podziękować za uratowanie życia - Roth nagle znalazł się tuż przy mnie.
- Nie uratowałeś mi życia.
- Niemal stuknęła cię taksówka. A jeśli chcesz, by ktoś inny cię stuknął, z chęcią zgłaszam się na ochotnika. Obiecuję, że będzie to o wiele bardziej...
- Nawet nie kończ tego zdania.
Największym plusem całej tej książki był wykreowany przez Jennifer świat. Mamy tu demony, które komplikują życie ludzi i nakłaniają ich do złego oraz strażników, których zadaniem jest ochrona tych samych ludzi przed piekielnymi stworzeniami oraz - co ważniejsze - przed poznaniem prawdy o życiu po życiu. Najbardziej istotnym prawem ludzkim jest prawo wyboru, tak więc ludzie powinni wybrać dobro lub zło bez świadomości, że za wszystkie swoje czyny przyjdzie im prędzej czy później zapłacić. Wszystkie ich intencje mają być szczere. Jeżeli coś pójdzie nie tak, główną władzę na obydwoma rasami zamieszkującymi naszą planetę bez wiedzy ludzi, sprawują alfy. Myślę, że to odpowiednik aniołów, który wcale taki anielski nie jest i nieco odbiega od naszych wyobrażeń na temat tych istot. Wszystko jest bardzo ciekawie poprowadzone i po głębszej analizie okazuje się, że zawsze istnieją dwie strony medalu, a to, iż czyjąś naturą jest bycie dobrym, nie zawsze oznacza, iż jest tak naprawdę. Tak samo działa to w drugą stronę. Nie da się niczego jednoznacznie zakwalifikować do danej kategorii, bo szybko wyjdzie na jaw, że na świecie jest wiele odcieni szarości.

Na pewno znacie to słynne już wyrażenie "rozpadłam się na kawałki", które możemy spotkać w każdej książce, w której narracja jest prowadzona w 1 osobie przez żeńską postać. Bez obaw! Tutaj tego nie ma! Znalazłam za to inny odpowiednik, mianowicie "zadrżałam". Nasza Layla na początku książki nie robiła nic innego, jak tylko drżała. Moment dzielił mnie od wyszukania, czy nie jest to przypadkiem jakaś choroba. Później jest już tylko lepiej, a dziewczyna niczym innym nie zdążyła mnie zirytować. Roth jest za to postacią, którą ubóstwiam, choć nie jest niczym odkrywczym w literaturze. Właściwie trochę przypomina mi Daemona z serii Lux - również jest arogancki, mega seksowny oraz oczywiście sarkastyczny. To dzięki niemu moje policzki nieraz oblewały się czerwienią, a książka nabrała charakteru. Mimo że autorki w tego typu powieściach często stawiają na właśnie takie postaci męskie, to absolutnie mi to nie przeszkadza, bo nie lubię mdłych i nic niewnoszących bohaterów. Ten jest wyrazisty i pełen charyzmy. 
- Skromność to cecha frajerów. Ja nim nie jestem.
Śmieszną kwestią, na którą zwróciłam uwagę, było to, że demon wyższej kasty przysłany prosto z piekieł tak często używał zwrotów "O Jezu" i "O Boże". Może była to wina tłumacza, może niedopatrzenie, a istnieje też możliwość, że autorka chciała przedstawić niektóre sytuacje w sposób ironiczny. W każdym bądź razie uznałam to za dosć zabawne :)

Podsumowując: "Ognisty pocałunek" jest raczej książką lekką i niewymagającą, przy której nie musicie się w stu procentach skupić, choć i tak poczujecie zaangażowanie ze względu na to, że powieść jest bardzo wciągająca. Bez wątpienia sięgnę po kolejne części, bo jestem bardzo ciekawa dalszych losów Rotha i Layli, szczególnie po tym niejasnym zakończeniu tak typowym dla Jennifer L. Armentrout. Jeżeli szukacie idealnej książki na wakacje, którą będziecie mogli czytać na plaży, w górach, w samolocie czy też w autobusie, serdecznie polecam wam ten twór. Istnieje spora możliwość, że się zakochacie :)

Ilość stron: 490
Ocena: 7/10

31 komentarzy :

  1. Kocham, kocham, Kocham tą książkę! Ahh Roth!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze wspominam serię Lux i również od dawien dawna zabieram się za tę książkę. Mam jednak coraz więcej chęci, aby ją przeczytać.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko byłoby źle wspominać serię Lux, te książki są mega haha

      Usuń
  3. Mój romans z książkami Jennifer oczywiście zaczął się od Lux. Tak pokochałam całą tę serię, że od razu szukałam innych jej książek, i właśnie wtedy była tylko ta pierwsza część serii "Ognisty pocałunek". Wyobraź sobie moje rozczarowanie, kiedy musiałam czekać na drugą... a potem na trzecią... Czekanie na trzecią było najgorsze, w drugiej części naprawdę wiele się działo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Jezu, to już nie mogę się doczekać 2części, chyba umrę...

      Usuń
  4. Mimo wszystko chyba się nie skuszę, bo zupełnie nie moje klimaty, ale chętnie poznam inne książki autorki jak chociażby "Co przyniesie wieczność" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też na nią poluję, dodatkowo polecam ci romanse, które pisze pod pseudonimem J. Lyyn :)

      Usuń
  5. Jezuuuu, jak ja kocham tę serię <3 Jest 1009239821093821093812 razy lepsza od Lux, serio :D 2 i 3 tom dostałam na urodziny i kolejne dwa dni spędziłam w łóżku, wyłążac z niego tylko po jedzenie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeju jeśli môwisz, że jest lepsza od Lux, to ja prędzej na zawał zejdę niż skończę tą serię :D

      Usuń
  6. Propozycja na wakacyjne zaczytanie, lista już pełna, ale może akurat książka będzie w bibliotece. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto sprawdzić, bo książka jest naprawdę świetna :)

      Usuń
  7. Bardzo długa i szczególowa recenzja, a na dodatek ciekawa. :)
    Jednakże książka do mnie nie przemawia, bo to nie moje klimaty i nie czułabym się zainteresowana.
    Pozdrawiam
    polecam-goodbook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię książki Jennifer, szczególnie Lux, więc może i ta przypadnie mi do gustu :)

    Pozdrawiam
    ver-reads.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz Lux to na pewno ci się spodoba :)

      Usuń
  9. Dawno już nie czytałam czegoś z tak oczywistymi elementami fantastyki, ale obawiam się, że ta książka do mnie nie przemówi. Kiedy widzę trójkąt między bohaterami, to chcę uciekać gdzie pieprz rośnie...

    Pozdrawiam,
    S.
    nieksiazkowy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię trójkąty miłosne w książkach, więc nie mam tego problemu XD

      Usuń
  10. Chcę to przeczytać bardzo mocno! Okładka jest straszna, ale jakoś to przeboleje XD Trójkąty mi nie przeszkadzają, więc powinno mi się spodobać ;D
    Pozdrawiam :)
    http://czytaniejestmagiczne.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto przeczytać, nawet jeśli okładka ci się nie podoba, chociaż mi akrat przypadła do gustu :)

      Usuń
  11. O kurcze, zapisuję. Zachęciłaś mnie:)
    Wydaje się fajna :)

    OdpowiedzUsuń
  12. No to mnie zaskoczyłaś, bo do tej pory raczej słyszałam głosy o przeciętności tej serii w porównaniu z "Lux" (lubię), czy książkami autorki wydanymi pod nazwiskiem J.Lynn. Dlatego z zaciekawieniem przeczytałam, o co tak właściwie chodzi z tą książką, serią... Chyba będę musiała sama sprawdzić, przeczytać, bo w tej chwili mam mętlik w głowie.
    Macham mentalnie do tej Twojej jędzowatej przyjaciółki, która poleciła Ci lekturkę... Ale.. jak tak mogła grozić, że nie podzieli się jedzeniem?

    PS: Dobrze, że mogła się z tym Rothem całować. Wiodłaby bardzo smutne życie, gdyby nie to...

    Pozdrawiam
    Babskie Czytanki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to samo pomyślałam... szczególnie że Roth sam się prosi o pocałunki XD Czytaj, czytaj, a ja chętnie poznam twoją opinię!

      Usuń
  13. Czytałam inne książki tej autorki, więc i ta historia powinna mi przypaść do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  14. Przez Recenzje Kasi zaczęłam się oglądać za autorką i proszę, znowu pozytywy! Teraz będę musiała jeszcze intensywniej wyglądać tych książek! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja muszę koniecznie przeczytać recenzję Kasi, bo jestem ciekawa co tam napisała haha

      Usuń
  15. Ja czytałam wiele zachwytów nad tą książką więc sięgnęłam, ale dla mnie był to przeciętniak.

    OdpowiedzUsuń

© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators