piątek, 9 czerwca 2017

Jazda na rydwanie - Julian Hardy

Ogółem rzadko zdarza mi się sięgać po całkowite nowości, niesprawdzone jeszcze przez nikogo. Nigdy też nie miałam okazji współpracować bezpośrednio z autorem, więc ta pozycja budziła mój niepokój. Wielu blogerów straszyło, że autorzy bardzo nie lubią negatywnych recenzji i robią z tego powodu problemy, co mnie dosyć stresowało i wywierało presję. Nie jestem typem osoby, która okłamywałaby swoich czytelników. Moje recenzje zawsze są szczere i odzwierciedlają moje prawdziwe uczucia. Okazuje się jednak, że nie miałam się czym martwić. "Jazda na rydwanie" kompletnie mnie zaskoczyła. Spodziewałam się czegoś typowego, pospolitego, natomiast dostałam kawał dobrej literatury.

Robert Meissner to osiemnastolatek, który właściwie dopiero wchodzi w dorosłość. Z tego właśnie powodu cechuje go naiwność i roztargnienie, które towarzyszy większości młodych. Podziwiałam w nim jednak jego samowystarczalność i fakt, że potrafił poradzić sobie w każdej sytuacji. Miał świeże poglądy i był bardzo inteligentny, przez co świetnie sobie poradził, gdy poszedł do wojska. Książka co prawda opiera się na historii fikcyjnego bohatera, jednak możemy się z niej dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy o II wojnie światowej - nie tak jak na historii, czyli suche fakty, ale raczej czujemy się, jakbyśmy właśnie tam byli, więc chłoniemy wiedzę. Przez "Jazdę na rydwanie" przewija się bardzo wiele postaci. Pamiętam wszystkie kobiety Roberta, bo wszystkie wątki miłosne były bardzo logiczne. Nie było owijania w bawełnę - autor pokazał, że miłość nie zawsze jest w stanie przezwyciężyć odległość i wiele może się zmienić, gdy kochankowie nie widzą się przez dłuższy czas. 

W książce wszystko dzieje się bardzo szybko. Ze smutnego momentu przechodzimy do komicznego, z komicznego do dramatycznego, po dramatycznym przychodzi kolej na thriller... Mamy tutaj mieszaninę przeróżnych gatunków. Mimo tego książka jest bardzo obszerna i dla czytelników, którzy nie są zaznajomieni z tego typu literaturą, a zaczytują się raczej w młodzieżówkach lub romansach, "Jazda na rydwanie" może być nieco nużąca. Nie mówię teraz, że jest nudna, nic bardziej mylnego. Jest bardzo intrygująca i można z niej wiele wynieść, natomiast w moim przypadku przebiegało to tak, iż musiałam przerywać lekturę, zając się czymś innym i dopiero po jakimś czasie do niej wrócić. Potrzebowałam nieco rozgraniczenia, bo nie przywykłam do tak konkretnej tematyki wojennej i niektóre momenty po prostu mnie męczyły.
Przychodzimy na świat, wędrujemy w czasie i przestrzeni, odchodzimy. Życie każdego z nas składa się z danej nam liczby dni. Spośród tych dni każdy jest równie ważny. Są takie podczas których niezależnie co zrobimy, niezależnie co powiemy i co pomyślimy, przyszłości w żaden sposób nie zmienimy. Są też dni szczególne, w tych dniach decyduje się nasz los.
Kolejnym niewątpliwym plusem tej książki jest niesamowita kreacja postaci. Autor stworzył szereg niepowtarzalnych bohaterów. Każdy z nich jest inny, nikt się nie powtarza. Sam Robert również jest wyjątkowy i rzadko w literaturze mamy okazję spotkać tego typu postać. Jest twardy, ale równocześnie łatwo się do kogoś przywiązuje; jest diabelsko mądry i dobrze zarządza swoim czasem; ma swoje zasady, których zawsze się trzyma. Wszystkie kobiety, z którymi się spotykał, również są całkowicie do siebie niepodobne. Warto wspomnieć też o jego matce, która co prawda była okropną zołzą, ale za to fenomenalnie wykreowaną. Była oschła, wyrafinowana i "ciężka w obsłudze", ale równocześnie silnie zapadła mi w pamięć właśnie przez te cechy. Julian Hardy świetnie też pokazał, jak zachowanie matki wpływa na psychikę syna i jak kształtuje jego przyszłość.

Polecam tę książkę wszystkim miłośnikom tematyki wojennej, obyczajówek, thrillerów i jeszcze romansów. Jest to naprawdę dobra mieszanka gatunkowa, z którą warto się zapoznać podczas swojej przygody z literaturą.
Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję autorowi :)

4 komentarze :

  1. Uwielbiam takie miksy gatunkowe wiec jest to książka dla mnie(No może za wyjątkiem romansu :) cieszę sie ze przeczytałam Twoja recenzje, bo wcześniej nigdy o książce ani o autorze nie słyszałam. Teraz napewno po nią sięgnę
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie słyszałam o tej książce, ale też wydaje mi się, ze w moje gusta nie trafi. Może kiedyś.
    Pozdrawiam zostaje na dłużej i zapraszam do siebie: http://gosiaandbook.blogspot.com/2017/06/wywiad-z-bookstagramerka-zaczytanaaniaa.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Tematyka jak najbardziej dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Od czasu do czasu lubię sięgać po książki zawierające wątek wojenny, więc na pewno zapamiętam sobie ten tytuł. Na razie raczej nie mam ochoty na powieść tego typu, ale myślę, że za jakiś czas będę chciała ją przeczytać ;)
    Pozdrawiam!♥

    OdpowiedzUsuń

© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators