poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Przyrodni brat - Penelope Ward [PRZEDPREMIEROWO]

Greta była cichą nastolatką, a jej życie miało swój spokojny rytm — szkoła, nauka, dorywcza praca i dom... Kiedy pewnego dnia w domu pojawił się jej przyrodni brat Elec, nie była na to przygotowana. Nienawidziła tego, jak wyżywał się na niej, dając upust swojej niechęci wobec nowej rodziny. Nienawidziła tego, że sprowadzał do swojego pokoju różne dziewczyny z ich szkoły. Nienawidziła tego, że coraz bardziej ją fascynował. Zbuntowany, irytujący i odpychający, coraz bardziej pociągał Gretę. Jego aroganckie zachowanie, muskularne ciało, pięknie wyrzeźbiona twarz sprawiły, że jej ciało wbrew umysłowi reagowało tak, jak jeszcze nigdy przedtem. Łączące ich uczucia zaczęły się zmieniać, aż pewnej nocy przekroczyli granicę, spoza której nie było już odwrotu...
Następnego dnia Elec wrócił do Kalifornii, zniknął z jej życia równie nagle, jak się w nim pojawił. Minęły lata, od kiedy widziała go po raz ostatni. Gdyby nie rodzinna tragedia, która pewnego dnia zaskoczyła wszystkich, pewnie już nigdy nie stanęliby ze sobą twarzą w twarz...

Książka "Przyrodni brat" była dla mnie niewątpliwie zaskoczeniem. Nie wiem, jak inaczej mogę to określić. O ile podczas czytania targało mną mnóstwo sprzecznych emocji, werdykt jest jeden i niezmienny: ten twór jest naprawdę dobry. Autorka wciąga nas w wir wydarzeń już od pierwszej strony - ciężko było się oderwać aż do ostatniej. Penelope Ward wydała tę książkę już jakiś czas temu, ale jej polska premiera będzie miała miejsce 24 maja tego roku. Osoby, które miały okazję przeczytać "Przyrodniego brata" w pierwowzorze bardzo go sobie chwaliły, więc sama byłam ciekawa swoich odczuć po lekturze książki już przetłumaczonej na nasz ojczysty język:) Jestem bardzo zadowolona, choć pojawiło się kilka zgrzytów, o których wspomnę wam za chwilkę.
Na uznanie zasługuje ta cudowna, hipnotyzująca okładka. Książka jest naprawdę fajnie wydana, tłumaczenie jest solidne i wszystko jest bardzo czytelne. W tej kwestii nie ma się nawet do czego przyczepić.


To zabawne, jak można spędzić całe życie, zastanawiając się czy nie ma Boga, aż nagle w czasie kryzysu prosisz go o pomoc, jakbyś nigdy nie wątpił w jego istnienie.
Zarys fabuły już znacie. Ale jak to wszystko wyglądało z mojego punktu widzenia? Cóż, relacja między bohaterami nie jest dla nikogo żadną nowością. Oczywiście Greta i Elec z początku nie pałają do siebie entuzjazmem - choć można by powiedzieć, że jest to raczej jednostronne. Dalej już znacie ten schemat. Nie przepadają za sobą, nagle coś zaczyna iskrzyć i przechodzimy do szczęśliwego happy endu... blablabla, nuda. Muszę wam jednak powiedzieć, że mylicie się, wrzucając tę powieść do jednego wora razem z innymi tworami z tego gatunku. Owszem, są tu widoczne podobieństwa, jednak nie było to dla mnie uderzające podczas lektury. O ile trochę się martwiłam, że zastanę tu tylko odgrzewane kotlety, nic takiego się nie wydarzyło. Jak już wspominałam, autorka ma niesamowity talent do intrygowania czytelnika. Praktycznie od samego początku jesteśmy ciekawi tego, jak się to wszystko dalej potoczy. Ciekawe i zabawne potyczki słowne między bohaterami nieraz doprowadzały mnie do śmiechu, a ich chwile szczerości i dzielenia się uczuciami do łez. W "Przyrodnim bracie" mamy również ukazany bardzo interesujący wątek konfliktu między synem a ojcem. Nie do końca wiemy o co chodzi, bo tajemnica zostaje rozwikłana dopiero pod koniec, ale to właśnie potęguje naszą ciekawość. Mimo oczywistego faktu, że "Przyrodni brat" jest romansem, znajdziemy tu również kilka ważnych lekcji, które utkwią nam w pamięci. Powieść ta bowiem nie jest pozbawiona walorów psychologicznych i nieraz zmusza nas do zastanowienia się, gdzie zmierzamy w naszym życiu i czy aby na pewno nie omija nas jakaś szansa, której wykorzystanie skutkowałoby polepszeniem się jakości naszej egzystencji. 

Coś, co bardzo mi się spodobało w tej książce, to ukazanie rodzinnej tragedii, o której jest wzmianka w opisie. Uczucia Eleca po tym wszystkim, co się wydarzyło, są bardzo plastycznie ukazane i jesteśmy w stanie niemal doświadczyć tego, co chłopak przeżywał na przestrzeni lat. Powieść rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych - najpierw mamy przedstawione wydarzenia z przeszłości, gdzie postaci są jeszcze niedojrzałe i niepewne swoich uczuć, natomiast później jesteśmy świadkami przeskoku o 7 lat, gdzie Greta i Elec spotykają się po raz pierwszy od swojego rozstania. Oboje podczas tego czasu wydorośleli i zdobyli jakiś bagaż doświadczeń, co było widać po ich zachowaniu. Mimo tej nabytej dojrzałości, Greta wciąż czasem irytowała mnie swoją lekkomyślnością.
Byłeś najlepszą rzeczą, jaka mi się kiedykolwiek przytrafiła. Mam nadzieję, że któregoś dnia będę mogła powiedzieć, że byłeś jedną z najlepszych rzeczy w moim życiu, ale jak do tej pory mam tylko ciebie.
Czas przejść do tematu, który niestety lekko zniszczył mi radość z czytania. Mianowicie główna bohaterka, Greta. Od początku postrzegałam ją jako dziecinną, ale sądziłam, że po tych 7 latach coś się zmieni. Myliłam się. Nadal była taka głupiutka, przewrażliwiona i po prostu upierdliwa, bo nie wiem, jak to inaczej nazwać. Jej chora fascynacja Elekiem, której w żaden sposób nie próbowała ukryć, po pewnym czasie była po prostu żenująca. Nieraz odkładałam książkę na bok na kilka minut, bo po prostu ciężko było uwierzyć w to, co ta dziewczyna odwalała. O ile trudny charakter Eleca byłam w stanie pojąć, bo przecież miał on ciężkie dzieciństwo, to Grety raczej nic nie usprawiedliwia. Właściwie to nie wiem, co ten chłopak w niej widział XD Jak to mówią, miłość bywa ślepa.

Podsumowując: "Przyrodniego brata" polecam wszystkim osobom lubiącym romanse, które nie są zbyt bardzo przeczulone na głupiutkie główne bohaterki, a przynajmniej są w stanie przymknąć na to oko. Książka jest naprawdę przyjemna, w sam raz na wiosenne wieczory. Naprawdę się cieszę, że miałam okazję ją przeczytać, choć nie była to zbyt wymagająca lektura. Mimo to wciągnęła mnie i ciężko się było od niej oderwać. Warto czekać na premierę :)

Ilość stron: 272
Ocena: 7/10 
Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję:
http://editio.pl/

22 komentarze :

  1. Jeju te oczy!!! I jeszcze Twoja recenzja!! Musze ją przeczytać, koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w 100% z Agnieszką. :D <3

      Usuń
  2. To chyba jednak nie moja bajka. Ale oczy na okładce są bardzo wyraziste.

    Pozdrawiam, a w wolnej chwili zapraszam do siebie zakladkadoksiazek.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wszyscy są nimi zachwyceni :)

      Usuń
  3. Te oczy mnie przyciągają :) Miałaś rację, nie dość że synchronizację mamy świetną,to i opinie o książce podobne 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie jest tak, jak tu napisałam, czyli ksiązkę warto przeczytać :D

      Usuń
  4. Heh, choć okładka rzeczywiście jest przyciągająca to sama historia całkowicie mnie odpycha.
    Dobrze jednak, że Ty miło spędziłaś czas z lekturą :)

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę się rozejrzeć za tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Koniecznie musze przeczytać książke! Bardzo zachęcił mnie już zarys fabuły + twoja recenzja <3 i jeszcze ta okładka <3

    Pozdrawiam Agaa
    http://ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, również pozdrawiam!

      Usuń
  7. Nie słyszałam o tej książce, ale zaciekawiła mnie, mimo pewnych schematów. Mogłabym po nią sięgnąć, chociaż jeszcze obawiam się Grety, po Twoim opisie chyba jej nie polubię. Ale książkę będę miała na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można zignorować Gretę :D

      Usuń
  8. czytając pierwsze słowa Twojej recenzji rzeczywiście obawiałam się lekko wtórności i cieszę się, że mogłam zapoznac się z Twoją relacją tej książki, bo w przeciwnym razie najpewniej odłożyłabym ją w księgarni czy bibliotece. Teraz natomiast jestem zaintrygowana, choć irytująca infantylnością Greta zapowiada przerwy w lekturze :D

    Czasami żałuję, że nie możemy po prostu przemówić postaciom do rozsądku i wymusić na nich posłuszeństwo albo chociaż namiastkę przyzwoitego zachowania :D Jeżeli zaś chodzi o samą powieść, z pewnością stanowi idealną pozycję na majowe dni, pełne słońca, ale i nie stroniące od refleksji.

    Dziękuję za propozycję wiosennego spotkania z "Przyrodnim bratem". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie się zgadzam! Nieraz bym chciała po prostu potrząsnąć głównymi bohaterami, żeby się ogarnęli!

      Proszę bardzo :)

      Usuń
  9. Okładka bardzo przyciąga a twoja recenzja jeszcze bardziej mnie zachęciła więc niedługo ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta okładka mnie osłabia.
    ten sam facet co do Black Ice. Link niżej, tylko kolory pozmieniane.
    http://bookgeek.pl/wp-content/uploads/2014/09/black-ice.jpg

    Podrugiejstronieokładki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem właśnie, też to zauważyłam, ale w sumie aż tak mi to nie przeszkadzało. Tak samo jak model z okładek serii Lux pozował też do wielu innych książek :)

      Usuń
  11. Fabuła wydaje się być bardzo intrygująca, na pewno ją przeczytam. Okładka bardzo przypomina mi "Black Ice" i nie wiem co myśleć o tym :o
    https://wroclawianka-czyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators