wtorek, 8 listopada 2016

Skazani na ból - Agnieszka Lingas - Łoniewska

Będąc ze mną jesteś skazana na ból. Na cierpienie. I na niebezpieczeństwo...
Aleks ma dwadzieścia lat i od szesnastego roku życia jest skinheadem. Ma swoje bractwo, ideały i prawdy, w które wierzy. Amelia to osiemnastolatka, licealistka, która ma za sobą tragiczną przeszłość.
Drogi Amelii i Aleksa nigdy nie powinny się przeciąć. Nie łączy ich nic – ani pochodzenie, ani poglądy, ani rodzinna przeszłość. A jednak młodzi poznają się w dramatycznych okolicznościach i zakochują w sobie. Od tej chwili zmienia się wszystko.
Historia, która zwala z nóg. Dramatyczna pogoń za miłością silniejszą niż uprzedzenia, bolesne poszukiwanie własnej tożsamości i zakończenie, które nie pozwoli zasnąć.

 "Szu­kam cię - a gdy cię widzę,udaję, że cię nie widzę.
Kocham cię - a gdy cię spotkam, udaję, że cię nie kocham.
Zginę przez ciebie - nim zginę, krzyknę, że ginę przypadkiem... "
Kazimierz Przerwa-Tetmajer 

Nie przepadam za polską literaturą. Rzadko po nią sięgam, ponieważ zazwyczaj się zawodzę, a polskie imiona niesamowicie mnie drażnią. (Zauważyliście, że w większości takich książek bohaterki mają na imię Marysia lub Gabrysia? Albo HELENA???). Tutaj jednak postanowiłam zrobić wyjątek. Czy mi się to opłaciło?

Skazani na ból to niewątpliwie cholernie kontrowersyjna książka. Jeśli mam być szczera, to pierwszy raz czytam TAK kontrowersyjną powieść. Bywały momenty, gdy miałam po prostu ochotę to odłożyć lub co gorsza... rzucić tym o ścianę. Jestem osobą bardzo tolerancyjną, ale wszystko ma swoje granice. Określmy to tak - tolerancja jest dobra i zdrowa do tego momentu, gdy nikomu nie dzieje się krzywda, zarówno psychiczna jak i fizyczna. W tym tworze wszystkie granice zostały przekroczone. Co chwilę miałam okazję czytać rasistowskie i homofobiczne komentarze na temat Żydów, Cyganów czy Murzynów, co przyprawiało mnie o palpitacje serca. Jak wiemy z opisu, nasz główny bohater, Aleks, jest skinheadem. Przybliżę wam troszkę to pojęcie, gdyby ktoś się nie orientował. Polskimi Skinami nazywają się osoby, które są patriotami (śmiem twierdzić, że wręcz fanatycznymi), chcą chronić "białą rasę" i charakteryzują się swoimi rasistowskimi poglądami. Lubią spuszczać łomot tylko za to, że ktoś jest przykładowo Żydem. Przez to, iż Aleks żyje według tych zasad i "honoru", książka jest wręcz przesiąknięta rzeczami, których w życiu nie będę w stanie zaakceptować. Warto również wspomnieć, że podziwiają oni tu Hitlera i jego zasady, co napawało mnie obrzydzeniem podczas lektury, ale nie o tym chciałam wam napisać.
I teraz poczułam, jak to jest być człowiekiem, którego inny człowiek nienawidzi tylko za to, z jakiego narodu się wywodzi. Możemy o tym czytać, uczyć się, oglądać filmy, ale dopiero gdy dotknie to nas bezpośrednio, jesteśmy w stanie pojąć ogrom zła, jakie niesie każde przekonanie o wyższości jednej rasy nad inną.
Przejdźmy do bohaterów. Mimo swoich przekonań, Aleks nie był do końca zły. Nie możemy go na pewno zakwalifikować do grona czarnych charakterów. Wierzył w co wierzył i szedł z tą wiarą przez życie, nie zamierzał również z niej rezygnować. Amelia natomiast nie popierała tego ani trochę, lecz mimo to chciała zatrzeć dzielące ich różnice i po prostu żyć chwilą z chłopakiem. Miewali wiele trudnych momentów, ale pani Agnieszka zadbała o to, by widoczna była tu możliwość wspólnego życia mając różne poglądy. Mam wielki szacunek do autorki, ponieważ podjęła się naprawdę trudnego zadania i tematyka podjęta w Skazanych na ból niewątpliwie nie należy do prostej. Uważam, że kobieta odwaliła kawał dobrej roboty. 
Mimo wszystko nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała, iż nie do końca przypadła mi do gustu sama postać Aleksa. Nie mówię tutaj o jego przekonaniach, to odkładam na bok. Chodzi mi raczej o pewne luki w jego charakterze. Wydawał mi się jakiś... pusty. No wiecie. Wiecznie nieszczęśliwy, zmierzły i oschły, przypominał mi trochę Bellę ze Zmierzchu, choć to idiotyczne porównanie.
I chociaż bałem się cholernie, poczułem, że jednak był w tym jakiś sens, żebym pojawił się na tym świecie. Bo urodziłem się po to, aby spotkać ją.
Oczywiście w książce mamy schematy typowe dla new adult - ciężka przeszłość, trudna miłość i wszystkie te sprawy, które doskonale kojarzymy z innych powieści. Mimo to jednak polska autorka wprowadziła coś nowego, oryginalnego i niebanalnego do swojej historii; coś, co dotychczas pojawiało się tylko epizodycznie w obyczajówkach; coś, na co nigdy nie poświęcono całej powieści, a przynajmniej ja się z tym nie spotkałam. Tematy subkultur, rasizmu oraz przesadnego patriotyzmu, jeżeli można to tak nazwać, powinny być częściej poruszane w literaturze.
- Tęskniłem za tobą. – Jego ręce objęły mnie w pasie i przyciągnęły bliżej.
- Nie widziałeś mnie dwadzieścia cztery godziny. – Uśmiechnęłam się.
- Trzydzieści godzin. Dokładnie policzyłem.
 
Cała powieść jest oczywiście nierzeczywista, przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie. Postaci prawie się nie znajdą, ale już łączy je wielka miłość. Amelia doskonale wie, że prawdopodobnie jej chłopak obija teraz twarz jakiemuś Chińczykowi, ale nie zwraca na to najmniejszej uwagi. Cała akcja rozgrywa się bardzo szybko, przesadnie. Mimo to rozumiem, dlaczego Agnieszka Lingas - Łoniewska stosuje takie zabiegi. Pokazuje ona kontrast pomiędzy światem subkultur, a osób z całkowicie odmiennymi przekonaniami oraz pokazuje siłę miłości - że może ona istnieć mimo całkiem innego postrzegania świata. Uważam, że warto poświęcić na te tematy trochę czasu i przekonać się o granicach swojej tolerancji. Mi przeczytanie Skazanych na ból zajęło niecałe dwa wieczory, więc warto jednak zaangażować się w lekturę i wynieść z niej swoje własne wnioski.
Cudownie jest mieć dziewczynę, przy której człowiek może na chwilę zrzucić maskę z twarzy i przypomnieć sobie, jak naprawdę wygląda.
Ilość stron: 305
Ocena: 7,5/10 (Wahałam się nad tym dosyć długo, ale w końcu dzięki tej autorce przekonuję się do polskiej twórczości, tak więc uważam, że mocna 7 jest tutaj adekwatna.)

21 komentarzy :

  1. Drugi raz spotykam się z tą książką, i Twoja opinia dość mocno różni się od poprzedniej, którą miałam okazję czytać. Tam dziewczyna zapewniała mi o łamaniu serca i ogromnych emocjach, mówiła owszem o temacie rasizmu, ale nie tak jak ty. Po twojej recenzji trochę zaczęłam obawiać się tej książki. Nie wiem, czy zdzierżyłabym postawę skinów... Dla mnie to nie pojęte i nie logiczne, a już hołdowanie Hitlera to dla mnie totalny absurd. Ale masz rację, powinno poruszać sie takie tematy w książkach, aby ludzie byli świadomi, że są grupy, które myślą w ten sposób. Nieświadomość nie jest niczym dobrym. Może właśnie dlatego przemogę się i kiedyś sięgnę po Skazanych na ból :)
    Pozdrawiam,
    Q.

    Drzwi do innego wymiaru

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam się przemóc, naprawdę ciekawie jest zaobserwować otoczenie takich ludzi i dowiedzieć się o ich całkowicie innych poglądach:)

      Usuń
  2. Z polskimi autorami różnie bywa i czasem trafi się lepiej, a czasem gorzej. Tematyka poruszona w książce moim zdaniem jest dość ciężka i chyba nieoczywista. Zapewne mało się o tym mówi, że tacy "patrioci" naprawdę żyją wśród nas. Dla mnie osobiście to jest nie pojęte i sama nie wiem jak zareagowałabym na to co dzieje się w książce. Wyczytałam też, że autorka zrobiła coś czego nie lubię, mianowicie zabieg - "jeszcze się dobrze nie znamy, ale już mocno kochamy". Nie trawię tego jak w książkach coś bierze się znikąd. Zamiast fajnie rozbudować relację między dwojgiem ludzi, rzuca się wszystko na głęboką wodę...
    Być może kiedyś w przypływie wolnego czasu, zastanowię się na powyższa lekturą.

    Pozdrawiam
    Kejt_Pe
    Ukryte Miedzy Wersami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie to trochę drażni, bo jednak to odejmuje realizmu książkom...

      Usuń
  3. Już widzę realia dziejące się w Polsce i mogę podziękować, na pewno nie przeczytam. Nie chodzi o polskiego autora, a o to, że wszystko dzieje się w naszym kraju. Nie lubię tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz się przemóc i przekonać, czy cię zrazi ta książka:)

      Usuń
  4. Ja też rzadko sięgam po polskie książki właśnie z częstego zawodu. Jednak całkiem możliwe, że dam jej szansę. Czasami trzeba przeczytać coś "naszego", bo może się spodobać :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    SZELEST STRON

    OdpowiedzUsuń
  5. O tak, w punkt trafiłaś z tymi polskimi imionami. Ale gdyby polscy autorzy wrzucali do swoich książek Johnów, Jessicki i innych, też nie wyglądałoby to dobrze :D Ciężko tu znaleźć złoty środek. Po "Skazanych na ból" raczej nie sięgnę. Odpychają mnie te rasistowskie elementy i powtarzający się już setki razy motyw trudnej przeszłości itp. No, poza tym raczej niezbyt lubię się z NA.
    szczerze-o-ksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie niech używają bardziej "współczesnych" imion, jak na przykład w "Jak powietrze":D

      Usuń
  6. Myślę, że bardzo bym się wkurzała czytając tą książkę. Polskich autorów zaczynam stopniowo poznawać i przekonywać się do nich :D bardzo wątpię czy przeczytam kiedyś tę książkę... Świetna recenzja :D Pozdrawiam Pabottyro_books

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie chcę się upokarzać, ale czy był o tym film? Bo coś kojarzę :D
    Ale szkoda, ze taka schematyczna, bo okładkowo (tak, oceniam po okładce ;c) wydaje się być na wysokim poziomie :D
    Pozdrawiam! ;)
    Nowa recenzja, zapraszam! 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sprawdzałam, aż z ciekawości zerknę:)

      Usuń
  8. Mam dokładnie to samo! Czuje jakieś takie zażenowanie jak w książce czytam o jakiejś Marysi. Denerwuje mnie to pioruńsko. Jeszcze Kasię, Anię, Joannę i tym podobne przeżyję, wszystko spoko, ale Marysie, Gabrysie i tak dalej to jakoś mi nie pasuje...
    Dlatego bardzo polubiłam książkę Marty Alicji Trzeciak "Dwadzieścia siedem snów", bardzo dobra książka :)
    Skazani na ból to raczej pozycja nie dla mnie, więc sobie odpuszczę ;/
    Pozdrawiam! :*
    Kasia z Kasi recenzje książek :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ,,Nie przepadam za polską literaturą.'' taratata... Tak jak większość blogerów, co można zauważyć gołym okiem. Ja ostatnio to zmieniam, przeczytałam już dwie polskie pozycję, jedną właśnie czytam, a kolejną zamówiłam i mam nadzieję, że się nie zawiodę. Nie ma co narzekać, bo mamy kilka dobrych książek, np. taki kryminał z niszowego wydawnictwa pt. Oddech śmierci. Świetna książka, jakiej nie powstydziliby się za granicą.
    Ale ta polska pozycja... Bleh, nie dość, że schematy to jeszcze najeżdzanie na Żydów, Cyganów i Murzynów. No i ten Hitler! Patriota, który podziwia Hitlera? Nie no, tego jeszcze nie grali.
    Pozdrawiam, Wielopasja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zaczynam się przekonywać, ostatnio sięgam po coraz większą ilość polskiej literatury...:)

      Usuń
  10. W tej książce Aleks nie miał być dobry. On miał własnie budzić kontrowersje :) A cała otoczka związana z subkulturą pokazuje, że na świecie żyją różni ludzie. Do wstąpienia w szeregi subkultury skłaniają ich różne życiowe sytuacje, a my nie musimy się z tym zgadzać. Nie uważam też, by Aleks był pusty w środku, on był raczej rozdarty między tym, co naprawdę chciał robić, a tym czego wymagało od niego bycie skinem.
    Z Twojej opinii wynika, że książka Ci się raczej podobała, tylko trzeba czytać ją ze zrozumieniem (podobnie jak książkę :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, podobała mi się nawet bardzo:)

      Usuń
  11. Okładka mówi mi, że to romans xd Ale recenzja też, tak w sumie jestem ciekawa tego bractwa i co tam się w nim dzieje.
    Buziaki :*
    Fantastic books

    OdpowiedzUsuń

© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators