wtorek, 23 sierpnia 2016

Ugly love - Colleen Hoover

Serca zaczynają szybciej bić, obietnice zostają złamane, reguły przestają obowiązywać…
Kiedy Tate, początkująca pielęgniarka, wprowadza się do mieszkania swojego brata, nie spodziewa się tak gwałtownych zmian w życiu. Wszystko przez przystojnego pilota Milesa Archera.
Miles ustala tylko jedną regułę ich związku: nie pytaj o przeszłość i nie oczekuj przyszłości. Gdy ta sytuacja staje się nie do wytrzymania i prowokuje do pytań, ożywają jego dramatyczne wspomnienia.

Ta recenzja z pewnością nie będzie należała do najdłuższych, dodatkowo może być trochę chaotyczna, bo nie do końca wiem, co myśleć o tej książce. Spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Ciężko mi to przyznać, ale jako że powieść wyszła spod pióra Colleen Hoover, liczyłam na coś więcej, na coś lepszego - coś, co wciągnie mnie i już nie wypuści, poturbuje. Niestety tego nie dostałam. "Ugly love" jest dobrą książką, ale nic poza tym. Po rozpoczęciu parę razy rozważałam odłożenie jej i sięgnięcie po coś lepszego. Mój upór jednak wygrał i dotarłam do końca. Czy dobrze się stało?
- Ja mam tylko jedną zasadę - szepczę. Czeka cierpliwie, aż mu ją podam. Tyle że w rzeczywistości nie mam żadnych zasad. Dlaczego? Wciąż czeka.
- Jeszcze nie wiem, jak ona brzmi. Ale i tak musisz jej przestrzegać.  
Pierwsze wrażenie, jakie wywarła na mnie książka: przewidywalna. Byłam w stanie przewidzieć większość rzeczy, które się tam wydarzyły. Od początku miałam podejrzenia co do zakończenia, ale sprawdziły się one tylko w 50%. Muszę jednak powiedzieć, że nie żałuję tego, iż do niego dotarłam. W moim otoczeniu wszyscy wiedzą, że zazwyczaj pocą mi się oczy przy czytaniu, a "Ugly love" nie było tu wyjątkiem. Uważam, że koniec książki był warty każdej mojej łzy, naprawdę. Najpierw opłakiwałam historię Milesa, potem ryczałam ze szczęścia, a jeszcze później wszystko naraz.
Najbardziej w całej powieści zirytowała mnie Tate. Na samym początku mówi, że nie chce się teraz zakochiwać i wplątywać w związki, a parę stron później rozmyśla nad tym, jak sprawić, żeby Miles się nią interesował i bez przerwy poprawia włosy. Na dodatek doskonale zdaje sobie sprawę, że ich układ to beznadziejny pomysł i skończy się na tym, że będzie cierpieć, a jednak jest na każde skinienie Archera. 
Miłość nie zawsze jest piękna, Tate. Czasami przez lata masz nadzieję, że okaże się czymś innym. Czymś lepszym. A potem, zanim się spostrzeżesz, wracasz do punktu wyjścia i zostajesz z niczym.
Hoover w swojej powieści ukazuje całkiem inny rodzaj miłości. Nie jest to piękne, cukierkowe uczucie, dzięki któremu na twarzach zakochanych cały czas widnieje uśmiech. Nie daje ono nadziei ani wsparcia. To coś, co nazywa się brudną miłością, ugly love. Niszczy w człowieku wszystko, co najlepsze i nie zostawia już miejsca na nic innego niż rozpacz. W ten właśnie sposób Miles postrzegał świat. W pewien sposób darzyłam go sympatią. Nieraz miałam ochotę udusić go gołymi rękami za to, że był taki uparty, ale pod koniec książki zrozumiałam. 
Podsumowanie: Po "Ugly love" spodziewałam się czegoś lepszego, ale nie zawiodłam się aż tak, aby nie móc jej polecić. Mimo wszystko uważam, że to najgorsza powieść Colleen. Warto jednak zapoznać się z tą historią. Język jest lekki i nietrudny, a fabuła niezbyt oryginalna. Jest to lektura na jeden wieczór. Dużym plusem jest to, że zdarzało mi się wybuchać śmiechem przy czytaniu. W książce o niezbyt lekkiej tematyce jest dość dużo humoru, co bardzo mi się podoba.
Brudna miłość staje się całym tobą. Pochłania cię. Przez nią nienawidzisz wszystkiego. Przez nią myślisz, że czysta miłość nie była tego warta. Gdyby nie ona, nigdy byś tego nie poczuł Nigdy nie poczułbyś tego brudu. I dlatego się poddajesz. Poddajesz się na całego. Nie chcesz już nigdy kochać, bo żaden rodzaj miłości nie jest wart tego, by znów przeżywać brudną miłość.
Ilość stron: 340
Ocena: 6/10

28 komentarzy :

  1. Nie chce sobie spojlerować więc przyznaje bez bicia że nie przeczytałam recenzji zrobię to jak przeczytam :) Jestem teraz w trakcie czytania "maybe someday" tej autorki a "ugly love" jest następna więc narazie nie czytam opisu :)

    Blog o książkach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W recenzji nie ma spoilerów:)

      Usuń
    2. Czytałam Maybe Someday i spodobała mi się a co do "ugly love" to jak będę miała ochote na coś lekkiego to zacznę czytać. :D

      Usuń
  2. Czytałam ,,Ugly Love" i jak dla mnie jest to jedna z lepszych powieści tej autorki. Nie przepadam za ,,Hopeless" a ,,Maybe Someday" wciąż przede mną.
    Jedyne co mnie odrzucało, to sceny erotyczne, które wprawdzie nie były niczym te w Greyu, ale autorka mogła je stanowczo lepiej napisać.
    Bardzo ciekawa recenzja! :D
    Pozdrawiam cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to najlepsze masz tylko przed sobą. Polecam bardzo serdecznie :)

      Usuń
  3. Ja niestety nie przeczytałam Twojej opinii całej. Tylko fragmenty,ponieważ zamierzam ją przeczytać. A jeżeli mam zamiar czytać jakąś książkę to niestety nie czytam recenzji. Przykro mi. Napisałaś pewnie ją jak najlepiej. Zapraszam do siebie kawaiksiazka96.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam wiele dobrych recenzji o tej książce, ale sama nie miałam jej w rękach. Sądzę, że moja opinia może być podobna do twojej.
    Alicja z Polecam Goodbook [ want-cant-must.blospot.com ]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też widziałam, że większości osób ta książka przypadła do gustu i uważały ją nawet za najlepszą powieść Colleen i jakoś nie bardzo umiem to zrozumieć:)

      Usuń
  5. Jak dla mnie "Ugly love" natomiast jest najlepszą książką Colleen.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam jeszcze żadnej książki Coolen Hoover. Tak, wiem - to niewybaczalne! I właśnie na pierwszy ogień miała iść "Ugly Love". Twoja recenzja, choć nie aż taka pochlebna, to zachęciła mnie do przeczytania, haha. Chyba działam inaczej, niż większość ludzi.
    Świetne cytaty!

    Pozdrawiam, Ania xx
    Natchniona Słowami
    Ania Podlecka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że dowiem się co o niej myślisz, gdy już ją przeczytasz:)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Nie czytałam ,,Ugly Love", ale mam zamiar. Trochę się boję, bo napisałaś, że to najgorsza książka Hoover, a ja uwielbiam ,,Hopeless", ,,Losing Hope" i ,,Maybe Someday", w któtych się zakochałam. Mimo wszystko zaryzykuję i mam nadzieję, że książka mi się spodoba.
    Chciałabym zaprosić Cię do udziału w konkursie na moim blogu.
    http://ksiazkiwidzianeoczaminatalii.blogspot.com/2016/08/konkurs.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo prawdopodobne, że jednak przypadnie Ci do gustu - mimo tego, że jest najgorszą książką Colleen, nie była beznadziejna, tylko po prostu przeciętna.

      Usuń
  8. Tej powieści Hoover jeszcze nie znam, jak dotąd największe poruszenie we mnie wywołało Maybe someday. Nie będę się nastawiać na coś niezwykłego, ale powieść muszę poznać. To Hoover :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maybe someday jest jeszcze przede mną, ale już niedługo po nią sięgnę!

      Usuń
  9. Też myślałam, że to będzie coś innego, coś trochę lepszego, ale też pozytywnie zaskoczyła mnie końcówka i moje końcowe zdanie jest takie, że ta książka nie jest wcale taka zła, chociaż w dalszym ciągu nie rozumiem jej fenomenu

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie skończyłam czytać i u mnie na blogu także pojawiła się receznja tej książki, więc serdecznie zapraszam. Odczucia mam bardzo zbliżone do Twoich. I równie mocno denerwowała mnie Tate, matko, co za kobieta.

    Pozdrawiam,
    planeta-recenzji.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem chyba jedną z niewielu osób, które nigdy nie czytały żadnego dzieła Coleen Hoover i jakoś właśnie nie mam zamiaru tego zmieniać.
    Recenzja wcale nie jest chaotyczna :) Niezwykle przyjemnie się ją czyta :)
    Piękny masz ten kolaż! Cudowny <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak na razie zaczęłam czytać "Hopeless". Kupiłam także"Maybe someday". Nie planuje czytać jej innych książek. A nawet jeśli - 6 to nie przekonująca ocena.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli spodoba ci się Hopeless to polecam się zaopatrzyć w Losing hope:)

      Usuń
  13. Hoover jeszcze nie czytałam, ale jest to kolejna niekorzystna recenzja, na którą natknęłam się w bardzo krótkim czasie... Recenzję czyta się bardzo szybko i jak dla mnie jest ona kompetentna :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie czytałam jeszcze książek tej autorki, dlatego, że ciągle słyszę, że nie są one najlepsze ;) Może kiedyś zdecyduję się na jakąś jej książkę i się przekonam czy faktycznie nie są dobre ;)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Moje zdanie jest niemal takie samo jak twoje. ,,Ugly love'' jest najsłabszą pozycją jaką dotychczas czytałam tej autorki. Poleciłabym ją jedynie fanom Colleen, a te osoby, które dopiero mają poznać jej pióro niech lepiej zaczną od czegoś lepszego (mojego ukochanego ,,Maybe Someday'' albo ,,November 9''). Ja niby też rozumiałam Milesa, ale sześć lat w celibacie przez takie coś? Dlaczego wcześniej nie dał sob ie szansy na normalne życie? Trochę nadmuchiwane to wszystko.

    Pozdrawiam, Wielopasja

    OdpowiedzUsuń
  16. Szkoda, że od tej książki zaczęłam swoją znajomość z autorką... jak na razie nie mam ochoty sięgnąć po więcej ;/

    OdpowiedzUsuń
  17. Kocham tą książkę. <3 Szkoda, że Tobie nie podobała się tak bardzo, ale jak dla mnie jest to moja ulubiona książka tej autorki.

    Buziaki :*
    Fantastic books

    OdpowiedzUsuń

© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators