środa, 31 sierpnia 2016

Remedium - Suzanne Young

Cykl: Program (część 0)
Ilość stron: 432
Ocena: 7/10

Czy można wcielać się w różne postaci, nie tracąc swojej własnej tożsamości? W świecie przed Programem…
Siedemnastoletnia Quinlan McKee ma niezwykły dar i od lat z powodzeniem go wykorzystuje – niesie pocieszenie rodzinom zmarłych nastolatków. Pomaga krewnym przetrwać żałobę, wchodząc na pewien czas w rolę tych, którzy niedawno odeszli. Nosi ubrania i fryzury zmarłych, a obejrzawszy filmy i zdjęcia z ich udziałem, przejmuje ich zachowania. Czasem nawet zdarza jej się mylić swoją własną przeszłość z losami tych, których role odgrywa. Jest tylko jeden warunek: nie wolno jej się angażować emocjonalnie.
Choć doskonale wie, że jest to surowo zabronione, to od kiedy stała się Cataliną Barnes, między nią a chłopakiem zmarłej dziewczyny zaczyna rodzić się więź. A to dopiero początek trudności. Bo gdy Quinlan poznaje prawdę o śmierci Cataliny, komplikacji przybywa. Ponieważ ta śmierć mogła nastąpić w wyniku epidemii… 

Dopiero co skończyłam czytać (dosłownie, odłożyłam książkę 10 minut temu) i mogę powiedzieć tylko jedno. CZUJĘ SIĘ OSZUKANA. Ale nie tak oszukana jak podczas zakupów, kiedy wyciągasz dłoń w stronę kasjerki, żeby dała ci resztę, a ona kładzie ją na ladzie. To, co teraz czuję, jest tym wrednym uczuciem, gdy nie wiesz, w co masz wierzyć i to wprowadza cię w stan skrajnej irytacji. No bo serio, czy to dozwolone tak wodzić czytelnika za nos? Nie wydaje mi się.

Staraliśmy się na nowo złożyć w jedną całość różne fragmenty nas, udając przy tym, że nie widzimy, jak bardzo jesteśmy pogruchotani w środku.
Sięgając po Remedium nie spodziewałam się czegoś takiego. Nie wiem, czy to zaleta czy wada. Atmosfera panująca w książce wydawała mi się strasznie mroczna, czasem ciężko mi było to czytać. Starałam się zwalczyć to uczucie, ale czy was też dręczyło to uczucie niemoralności podczas lektury? (Pytanie skierowane oczywiście do osób, które mają za sobą Remedium. Niby oczywiste, ale zawsze znajdzie się ktoś, kto by się tego uczepił XD). No wiecie, jestem zachwycona fabułą, jest niezwykle oryginalna, ale jednak dla mnie udawanie zmarłej osoby, spanie w jej łóżku, grzebanie w rzeczach i zachowywanie się jak ona jest trochę niepokojące. Nie oznacza to jednak, że nie spodobała mi się rzeczywistość, którą stworzyła autorka. To, z czym zmagały się sobowtóry, ciągłe wyzwiska i przerażone spojrzenia kierowane w ich stronę dodawały realizmu tej historii. Gdyby taki system i sposób na radzenie sobie z żałobą istniał w naszej rzeczywistości, wszystko wyglądałoby dokładnie tak samo.

Powiem wam o czymś, co jakoś strasznie mnie poruszyło w tej książce. To okropnie niezdrowe, że Isaac (chłopak Cataliny) traktował Quinn z taką czułością dlatego, że bez przerwy myślał o swojej zmarłej dziewczynie, a Q zaczęła się angażować. Dla mnie to po prostu przykre. To samo tyczy się rodziców Cataliny. Byli targani żałobą, ale nie wyobrażam sobie, jak można wynająć kogoś, kto będzie udawał ważną dla nas osobę i traktować ją tak samo, jak traktowało się tego bliskiego. To jak zamiana, zniszczenie wyjątkowości tej osoby. (Nie mam zielonego pojęcia czy to ma jakikolwiek sens, piszę w emocjach hah).
Myślę, że ta książka była tak mroczna dlatego, że Quinn przechwytywała na siebie ból i poczucie straty od danej rodziny. Właśnie na tym to wszystko polegało. Dziewczyna miała pomóc się pozbierać rodzinie, biorąc na siebie cierpienie z ich barków. Czuć było tę aurę śmierci przy czytaniu, szczególnie jeśli ktoś już kogoś w życiu stracił.

Muszę pochwalić Suzanne Young za wykreowanie tak genialnej postaci, jaką był Deacon. Od samego początku poczułam do niego sympatię przez jego wielowymiarowość. Nie był płaskim bohaterem, który w książce ma określoną rolę i autorka tego się trzyma. Był wyjątkowo twardy, czasem ciężko było zgadnąć co mu chodzi po głowie, a potem kopara mi opadła po tym, jak rozwinęła się jego rola w powieści. Na Quinn nie narzekam, ale strasznie drażniło mnie to, że zachowywała się jak święta Tereska z Kalkuty. No serio, laska prawie straciła własną tożsamość, zapomniała kim jest, wszystko zaczęło się jej mieszać, a ona nadal brnie w coś na oślep...
Byłam plasterkiem na ich rany, ale nie mogłam ich uleczyć.
NO I W KOŃCU! Mogę przejść do czegoś, co mnie tak zbulwersowało. Zakończenie. Poważnie, czy to dozwolone, żeby autorzy tworzyli takie nagłe zwroty akcji po tym, jak przez całą książkę wszystko biegło równomiernie? Ludzie, przecież ja mogłam dostać zawału. Umrzeć. Lub gorzej... poczuć kaca książkowego ze świadomością, że przecież jestem spłukana i jak niby mam się zaopatrzyć w kolejną część, żeby się dowiedzieć o co tu chodzi... Dość. Wylogowuję się.

PS: Przepraszam za ewentualne błędy czy coś w tym stylu, ale chciałam wszystko spisać na świeżo, a laptop był zajęty, więc pozostało mi korzystanie ze średniowiecznego komputera, w którym muszę czekać co najmniej 10 minut na załadowanie strony. Dodatkowo myśl, że jutro do szkoły i scyzoryk sam się w kieszeni otwiera.

23 komentarze :

  1. Czytałam pierwsze części i bardzo mi się podobały. Remedium jeszcze przede mną, ale mam nadzieję, że szybko dostanę tę książkę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam przed sobą jeszcze te pierwsze części:)

      Usuń
  2. Haha ! Ten bulwers! Czytałam i "Remedium" i "Epidemię" i podczas czytania części 0 tego cyklu też zostałam z otwartymi ustami. Mówię: Ale jak to? To już koniec? Przecież ja nic nie wiem i beczałam, póki nie dostałam części 0.5, tam już wszystko wyjaśnia się do połowy książki, więc czym prędzej łap się za "Epidemię ":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to muszę jak najszybciej zdobyć Epidemię, bo ta część jak widać nie zaspokoiła mojej ciekawości:D

      Usuń
  3. O, to wodzenie za nos to coś dla mnie. Do tego ta okładka... muszę przeczytać tę powieść :)
    szczerze-o-ksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. hahaha, podoba mi się sposób w jaki piszesz recenzję, ale spokojnie!
    przyjdzie czas i na drugą część.
    Nie czytałam i nie wypowiem się, ale na pewno w końcu sięgnę.

    zapraszam na Podsumowanie miesiąca oraz Q&A - Polecam GoodBook http://want-cant-must.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeraziła mnie ta książka!
    Udawanie zmarłej osoby, o ble i o fuj, to jest chore!
    Co też tak autorka musiała brać, że tak ją poniosło :D
    Wiem, że cała ta seria jest fajna, ale jakoś się przekonać nie mogę ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam jednak przeczytać, może ci się spodoba:)

      Usuń
  6. Od dawna ta książka mnie ciekawi...uwielbiam te tematy osobowości dwojakiej, przejmowania charakteru itp. Po prostu ja tą książkę muszę mieć :D Tylko troszkę się w tych tomach pogubiłam :/ Faktycznie to dość dziwne, że po śmierci kogoś wynajmuje się osobę, która wcieli się w rolę tej zmarłej, a potem traktuje się ją jak tą bliską osobę :/ Mimo to strasznie mnie ciekawi jaki to wszystko wygląda i o boże ja ją muszę mieć :D
    Świetna recenzja :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo!
      Mnie też właśnie zaciekawiło to co ciebie i ta książka magicznym sposobem trafiła w moje ręce:)

      Usuń
  7. Uciekam przed tą serią, bo za dużo się ostatnio o niej nasłuchałam, w tym samie zachwyty (twoją recenzję mogłabym nazwać najbardziej krytyczną). Kiedyś pewnie sięgnę, ale dopiero wtedy gdy cały szum wokół tej pozycji nieco opadnie, bo na razie za dużo osób się nad nią rozczula. Pozdrawiam, Wielopasja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też widziałam same zachwyty i intrygowała mnie ta książka, w końcu ta fabuła to niezły pomysł. Wykonanie świetne, ale tak jak napisałam, największym minusem była przesadna dobroć Quinn.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  8. Zaciekawiłaś mnie, bo z jednej strony nie mam ochoty na tego typu literaturę, nawet mnie ona odrzuca, ale ostatnio przełamuję się i sięgam po to, co mnie najmniej kręci, aby przekonać się czy to nie jest tak, jak ze szpinakiem- "nie lubię, ale nie jadłam" ;) Może sięgnę, czemu by nie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może ci się spodoba, warto próbować nowych rzeczy:D

      Usuń
  9. Jestem ciekawa tej serii. Sam pomysł jest bardzo fajny. A poza tym jest tak dużo opinii, które przekonują więc chyba trzeba będzie ją przeczytać. ;)
    Buziaki :*
    Fantastic books

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurna nie lubię cię! Wcale a wcale, nic a nic! Serio. Już mi się udało zatrzeć troszkę smak na te książki, już troszkę o nich zapomniałam, mój portfelik wychudzony odetchnął z ulgą... a tu znów Remedium, znów jakby nie patrzeć pozytywna recenzja, bo ja tam mrok lubię nawet bardzo, a sam pomysł jest tak inny, że nie ma bata, muszę w końcu przeczytać te serie... gdyby tylko nie miała takich fenomenalnych okładek, to zadowoliłabym się wypożyczeniem ich z biblioteki. A tak to mnie coś trafia, bo chce móc je postawić na półeczce :'( No nic, zacisnę poślady, i coś wykombinuję, żeby tym razem kurier przyniósł mi właśnie Program (bo chyba zacznę od pierwszego tomu, a dopiero później zabiorę się za dodatki) :)
    Kochana Świetny ten tekst! Lubię, gdy recenzje są pisane zaraz po przeczytaniu, wtedy jakoś... lepiej je odbieram? Odczuwam? mam nadzieję, ze wiesz o co mi chodzi :)
    Pozdrawiam,
    Q.

    https://doinnego.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, i tak wiem, że mnie kochasz:D

      Usuń
  11. Hmm... Czytałaś może inne części Programu? Pytam, bo wydajesz się dość zaskoczona mroczną atmosferą, a np. ja sięgając po Remedium dokładnie tego się spodziewałam, ponieważ ani Plaga ani Kuracja samobójców nie należały do łatwych książek i bohaterowie musieli przejść przez całe mnóstwo szamba - mam wrażenie, ze nawet więcej niż Quinn. Generalnie uwielbiam tę sagę, moim zdaniem to jedna z lepszych dystopii, jakie pojawiły się na rynku od czasów Igrzysk Śmierci i osobiście czaję się teraz na Epidemię ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nie czytałam, to pierwsza książka z tej serii, z którą się spotykam:)

      Usuń
  12. Pierwszy raz słyszę o tej książce ale już jestem zachwycona jej opisem, zapisuję tytuł :)

    Blog o książkach

    OdpowiedzUsuń
  13. Słyszałem o tej książce :D
    Nie wiem jednak gdzie.
    Powiem tak zaciekawiłaś mnie, a to oznacza, że trzeba będzie tą pozycję zobaczyć.
    Serdecznie pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Chciałam od dawna przeczytać którąś z książek Suzanne Young, ale nadal jestem skonsternowana, czy zacząć od "Remedium", "Epidemii" czy "Plagi Samobójców". No bo niby "Remedium" to tom 0, ale "Plaga" wydaje mi się ciekawsza. Chyba będę zmuszona zrobić wyliczankę xD
    A tak poza tym, to ta seria kojarzy mi się z jakąś inną książką, tylko nie mogę sobie przypomnieć, jaką... Nie mniej jednak, to moje klimaty!

    Pozdrawiam, seekerofthebooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators