sobota, 27 sierpnia 2016

Krucha jak lód - Jodi Picoult

Rodzice oczekujący narodzin dziecka mają tylko jedno życzenie: żeby było zdrowe. Charlotte i Sean O'Keefe także wybraliby zdrowie dla swojej córki - gdyby tylko mogli. Nie mieli jednak takiego wyboru, ich życie stało się pasmem bezsennych nocy, rosnących długów. Zupełnie nieoczekiwanie stają przed pytaniem: a gdyby o chorobie Willow było wiadomo odpowiednio wcześnie? Czy zdecydowaliby się na usunięcie ciąży?

Uwielbiam twórczość Jodi Picoult, nigdy tego nie ukrywałam. Autorka wymyśla przepiękne historie, ukazuje rodzinne wartości, ciężkie dylematy, wybory i przede wszystkim w każdej swojej książce przekazuje nam jakieś ważne informacje, czegoś nas uczy. "Krucha jak lód" nie jest wyjątkiem.
Willow, przemiła mała dziewczynka, cierpi tu na najgorszy rodzaj choroby osteogenesis imperfecta, wrodzonej łamliwości kości. W tej sytuacji wszystko jest dla niej zagrożeniem - nawet kichnięcie czy zmiana pozycji podczas snu może doprowadzić do jakiegoś złamania. (Kiedy Charlotte była w ciąży, na USG już zaobserwowano u Willow 4 złamania wewnątrzmaciczne).   Mimo to dziewczynka zawsze była bardzo dzielna, mało co płakała, choć w wieku sześciu lat miała już zaliczonych kilkadziesiąt złamań, a jej kości były wygięte w bardzo dziwny sposób, co również jest znakiem rozpoznawczym tej choroby.
To, co można złamać – czy to będzie kość, serce czy też przysięga – można złożyć z powrotem, ale to nigdy już nie będzie jedna całość.
Po pierwsze: fabuła. Nigdy jeszcze nie spotkałam się z książką, która opowiadałaby o tej właśnie chorobie, ale być może źle szukam. Nie zmienia to jednak faktu, że bardzo mi się podoba. Uwielbiam dowiadywać się czegoś nowego. Po przeczytaniu tej powieści czułam się niemal jak lekarz i biegałam za każdym, mówiąc o osteogenesis imperfecta i ludziach zmagających się z tą wadą. W książce są oczywiście ukazane rozprawy sądowe i różne takie prawnicze sprawy, w których kompletnie się nie orientuję, ale w dziełach Picoult to nie nowość. Jeśli chodzi o wątek romantyczny, to raczej go nie ma. Mamy tu ukazaną miłość małżeńską, ale raczej nic poza tym. Charlotte i Sean, rodzice Willow, mają poważne problemy i nie zgadzają się w wielu kwestiach dotyczących córki, więc idealnym zabiegiem wykonanym przez autorkę było pisanie rozdziałów z różnych perspektyw.
Bardzo podobało mi się to, że Jodi ugryzła temat aborcji z całkiem innej strony - matka, której dziecko jest już w miarę duże i rozumie co się dzieje, występuje do sądu i żąda odszkodowania od pielęgniarki, która nie powiedziała jej w odpowiednim czasie, że jej maluch jest ciężko chory. Utrzymuje, że usunęłaby ciążę, łamiąc tym serca całej rodziny. Chodzi jej tylko o pieniądze czy naprawdę byłaby w stanie zrobić coś takiego? Warto dodać, że całe życie troskliwie opiekowała się córką i bardzo ją kochała, a jednak do jej umysłu wkradła się jakaś wątpliwość...
Ludzie zawsze powtarzają, że będą kochać swoje dziecko, bez względu na to, jakie się urodzi, ale zdarza się, że nie dotrzymują słowa. Czasami to naprawdę zależy od tego, jakie jest owo dziecko. Niebieskookie blond aniołki znikają z agencji adopcyjnych jak świeże bułeczki, a dzieci kolorowe albo upośledzone latami potrafią tkwić w domach zastępczych – i to jest niezaprzeczalny fakt, który musi mieć swoją przyczynę. Ludzie potrafią mówić jedno, a robić zupełnie co innego.
Mówiąc o bohaterach nie mogłabym zapomnieć o Amelii, która była jedną z moich ulubionych postaci. Nie wiem do końca, komu bardziej współczułam - Willow czy jej siostrze, która borykała się z bardzo wieloma problemami, na które nikt nie zwracał uwagi. Amelia bowiem gardziła sobą, nienawidziła siebie i przechodziła przez okres buntu, przeżywała pierwsze miłostki, a nikt nie raczył chociażby porozmawiać z nią, okazać jej trochę uczucia. Dziewczynka czuła się odrzucona, dodatkowo nie popierała działań swojej matki, ale oczywiście nie miała tu nic do gadania. Picoult pokazała tu realny problem dzieci, które mają chore rodzeństwo - nagle one całkowicie przestają się liczyć.
– Nie chciałam zrobić jej krzywdy, tylko sobie.
– Dlaczego?
– Nie wiem. Bo tylko to umiem robić dobrze.
Zakończenie było dla mnie ogromnym szokiem. Kto czytał jakieś powieści Jodi, na przykład "Bez mojej zgody", może mieć podejrzenia, ale ja ich nie miałam - to była pierwsza książka autorki, którą przeczytałam. Kobieta porusza naprawdę ważne i ciężkie tematy, o których nie mówi się na co dzień. Bohaterowie są wspaniale wykreowani, a akcja biegnie równomiernie. Jeszcze bardzo długo po przeczytaniu tej książki czułam ból w kościach, gdy przypomniałam sobie okropne opisy złamań, i łzy piekły mnie w oczy, gdy pomyślałam o osobach, które każdego dnia zmagają się z takimi przeciwnościami losu. Jeżeli lubicie dowiadywać się o niecodziennych wadach, czasem popłakać przy czytaniu i uwielbiacie dobrze napisane powieści, to jest książka dla was:)
Może Willow nie jest idealna, ale ja też nie jestem. Ani pan. Nie jest idealna – powtórzyłem – ale w stu procentach taka, jaka powinna być.
Ilość stron: 613
Ocena: 8,5/10

12 komentarzy :

  1. Książka nie w moim klimacie ;)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. No ja lubię czasem popłakać czytają książkę ale to chyba nie historia dla mnie :0

    Blog o książkach

    OdpowiedzUsuń
  3. Okropna choroba. Bardzo często oglądam dokumenty o nietypowych, rzadkich schorzeniach. Dziecko poruszy się za szybko i już ma pękniętą kość, a lepiej nie będzie ;/
    Powiem Ci, że nie czytam tego literatury, bo wolę akcję, spiski i tak dalej, ale po Twoim opisie jestem mega zachęcona i nawet nie zbyt piękna okładka mnie nie odwiedzie od kupna tej powieści!

    OdpowiedzUsuń
  4. Autorkę konarzę z "bez mojej zgody", ktorego jeszcze nie czytałam, ale stradznie poluję!
    Pozdrawiam!
    annwithbooks

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Bez mojej zgody" też była świetna:)

      Usuń
  5. Wstyd się przyznać, ale jeszcze nie znam stylu autorki, wiem jednak, że niebawem sięgnę po tę książkę, bo wpisuje się ona w mój gust.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham, kocham, KOCHAM! Pani Picoult już dawno temu skradła moje serce i chyba do niej powrócę, bo szczerze mówiąc dawno temu czytałam i już historie mi się pomieszały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu ktoś, kto kocha ją tak samo jak ja:D

      Usuń
  7. Tematyka zupełnie nie dla mnie. Lubię się odciąć od problemów czytając i z rzadka sięgam po tego typu powieści. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tej autorki. Nie wiem czy przeczytam...

    OdpowiedzUsuń

© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators