poniedziałek, 4 lipca 2016

Pokój - Emma Donoghue


O książce powiedziała mi moja przyjaciółka, która była pod ogromnym wrażeniem tej historii. Od razu, kiedy zaczęła mi to opowiadać, z czymś to skojarzyłam. Jak się później okazało, miałam rację; jest to powieść inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Konkretniej: sprawą Josepha Fritzla, która wyszła na jaw w 2008 roku. Jeżeli ktoś nie jest w temacie, polecam się zagłębić. Uważam, że o takich wydarzeniach powinien wiedzieć każdy – takie rzeczy się dzieją i powinny być jeszcze bardziej nagłaśniane, żeby jakoś temu zapobiegać.

„Dla pięcioletniego Jacka Pokój jest całym światem. To tu się urodził, to tu bawi się i uczy ze swoją mamą. Na noc mama układa go do snu bezpiecznie w szafie na wypadek, gdyby przyszedł Stary Nick. Dla Jacka Pokój jest domem, dla jego Mamy więzieniem, w którym została zamknięta przed siedmioma laty. Dzięki ogromnej determinacji, pomysłowości i bezgranicznej matczynej miłości udało jej się stworzyć dla synka namiastkę normalności. Niestety ciekawość chłopca rośnie z wiekiem i Mama zdaje sobie sprawę, że Pokój nie wystarczy mu na długo…
Porywająca historia o matce i synu oraz ich miłości pozwalającej przetrwać to, czego przetrwać niepodobna. To powieść przejmująca, chwytająca za serce, poruszająca najczulsze struny naszej wrażliwości.

Zacznę od tego, że mam ciarki na całym ciele podczas pisania tej recenzji. Może ona być trochę chaotyczna ze względu na to, że ta historia naprawdę poruszyła wielką część mojego serca i nie pozwoliła o sobie zapomnieć jeszcze na długi czas po skończeniu czytania.

„Pokój” nie jest łatwą lekturą. Trzeba się naprawdę skupiać, żeby wszystko dokładnie zrozumieć, ponieważ narratorem jest pięcioletnie dziecko, które niewiele jeszcze rozumie i uważa, że pokój, w którym przyszło mu się wychowywać, jest całym światem i poza nim nie ma niczego. Wierzy, że zwierzęta, samochody, drzewa, kwiaty i właściwie wszystko, czego nie ma w Pokoju, istnieje tylko w telewizji.
Bardzo poruszyło mnie to, że Mama (pisana dużą literą nie bez powodu) stworzyła dla Jacka świat, który wydaje się być bezpieczny. Codziennie w tym ciasnym pokoju wykonywali wspólnie normalne czynności, takie jak ćwiczenie, gotowanie. Był też moment w ciągu dnia, kiedy organizowali „zawody” kto jest w stanie głośniej krzyczeć. To pokazuje, że kobieta ciągle miała jakieś nadzieje na wydostanie się z tego więzienia. Jack opisuje, że miała również dni, kiedy była Nieobecna – nie wstawała z łóżka, nie reagowała na słowo „mama” i wtedy chłopczyk musiał radzić sobie sam. W niedzielę miało miejsce coś, co nazywali „niedzielną rozpustą”. Wieczorem przychodził Stary Nick (oprawca) i przynosił im wszystko, czego potrzebowali do przetrwania. Warto też wspomnieć, że Mama nigdy nie pozwoliła Staremu Nickowi nawet spojrzeć na Jacka. Chroniła go od jego urodzenia.

Emma Donoghue postawiła przed sobą naprawdę trudne zadanie i moim zdaniem podołała mu. Przedstawiła te wydarzenia z perspektywy małego dziecka, co było nie lada wyczynem, bo zrobiła to naprawdę umiejętnie. Czytelnik jednak również musi się wysilić i zapomnieć całkowicie o wszystkim – poddać się i wczuć w umysł pięciolatka. Jeżeli tego nie zrobi, powieść będzie się ciągnęła w nieskończoność.


Nie przedłużając i nie spojlerując: książka bardzo wzrusza i wyciska mnóstwo łez; sprawia, że kibicujemy Jackowi i jego Mamie do samego końca. Jest to jeden z najlepszych utworów, które przyszło mi czytać. Nie z powodu wybitnego stylu pisania czy biegnącej wartko akcji, ale przez przedstawienie historii w ten sposób. Autorce należą się pokłony za to dzieło.

(Jeżeli już ktoś skusi się na tę książkę, idealny nastrój do czytania daje piosenka MS MR - All The Things Lost )

Ilość stron: 408
Ocena: 8/10

10 komentarzy :

  1. Słyszałam o tej książce dużo dobrego, ale także wiele zarzutów. Ciągłe spekulacje, czy ten nie do końca zrozumiały język, zbyt prosty, zbyt niedoskonały jest rzeczywiście celowym zabiegiem, czy niedociągnięciem stylu autorki?
    Jak zwykle ilu ludzi tyle opinii. Jeszcze jakiś czas temu chciałam sięgnąć po tę pozycję, ale w końcu stwierdziłam, ze sobie daruję. Po Twojej recenzji przemyślę to jeszcze raz :)

    https://kasi-recenzje-ksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że najlepiej samemu się przekonać i nie polegać zbyt bardzo na cudzych opiniach, bo, jak powiedziałaś, ilu ludzi tyle opinii:)

      Usuń
  2. Słyszałam o tej powieści wiele... złego i jakoś jedna recenzja utkwiła mi mocno w pamięci powodując, że nie jestem w stanie się przekonać, co do tej pozycji. Jednak film może kiedyś obejrzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie oczarowała ta książka i może z Tobą byłoby podobnie, ale skoro się już zraziłaś, to lepiej po nią nie sięgaj ze złym nastawieniem.

      Usuń
  3. Miałam w planach pójść na ten film do kina, jednak doszłam do wniosku, że najpierw muszę przeczytać książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam gorąco, zarówno książka jak i film były cudowne:)

      Usuń
  4. Ojejku, brzmi tak ciekawie, że ta książka ląduje na mojej liście pozycji do przeczytania.

    Pozdrawiam
    http://pierwsza-strona.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Btw. Nominowałam Cie do LBA. Więcej informacji tutaj
    http://pierwsza-strona.blogspot.com/2016/07/liebster-blog-award-1.html#more

    OdpowiedzUsuń
  6. Coś tam gdzieś tam słyszałam, pewnie dlatego, że do kin wszedł film. Nie mam tej książki w planach, ale Twoja recenzja mocno mnie zaciekawiła, i choć nie mam zamiaru kupować, kiedy tylko będę miała okazję postaram się sięgnąć :)
    Pozdrawiam ;)
    Czytam, piszę, recenzuję, polecam

    OdpowiedzUsuń
  7. Przejrzałam listę Twoich recenzji i od razu ruszyłam w stronę "Pokoju". Uwielbiam tę historię, tę narrację, akcję i sytuacje. Ogromne wrażenie zrobiły na mnie problemy z przystosowaniem się do nowego życia. Świetna lektura, do której jeszcze wrócę.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators