niedziela, 17 lipca 2016

Losing hope - Colleen Hoover


Po wzięciu „Losing hope” do rąk byłam pewna, że jest to zwyczajna kontynuacja „Hopeless” - dalsze losy bohaterów. Kiedy zostałam uświadomiona, że jest to ta sama historia widziana oczami Holdera, bardzo martwiłam się, że będzie mnie to po prostu nudziło. Czy tak się stało?

Czasami, aby pójść naprzód, trzeba najpierw sięgnąć głęboko w przeszłość. Przekonał się o tym Dean Holder. Przez wiele lat zmagał się z poczuciem winy, że kiedyś pozwolił odejść małej dziewczynce. Od tego czasu szukał jej uparcie, ale nie spodziewał się, że gdy ponownie się spotkają, ogarną go jeszcze większe wyrzuty sumienia.
 
"Losing Hope" to historia trojga młodych ludzi naznaczonych przez traumatyczne doświadczenia. Każde z nich wybrało inny sposób na to, by sobie z nimi poradzić – nie każde z nich wybrało życie.


Po przeczytaniu książki byłam bardzo pozytywnie zaskoczona. Co prawda, nie czułam żadnego dreszczyku emocji ani zniecierpliwienia, ponieważ wiedziałam już, co się wydarzy. Nie oznacza to jednak, że nie byłam zachwycona lekturą. „Losing hope” czyta się szybko, ale odczuwa się wszystkie emocje, które towarzyszą Holderowi. Mamy okazję poznać głębię uczucia, którym darzył Sky. Cudowna historia opowiedziana na nowo pozwala nam wypełnić luki pierwszej części, tym samym poznać powody niektórych reakcji Deana, których nie rozumieliśmy w „Hopeless”.


A kiedy chłopak kocha jakąś dziewczynę, zwłaszcza swoją siostrę, powinien wiedzieć, co sprawia, że się uśmiecha, a co zmusza ją do płaczu.

Uwielbiam twórczość Colleen Hoover i wszystko, co wychodzi spod jej pióra jest niemalże arcydziełem. Autorka wie, jak manipulować uczuciami czytelnika i wprowadzać go w przeróżne nastroje. Jestem pozytywnie zaskoczona tym, że w książce są ukazane listy, które Holder pisał i dzięki którym jesteśmy w stanie zrozumieć jego sposób myślenia. Nie brakuje w nich wielu emocji, które chłopak skrywał i których nie było nam dane poznać w pierwszej części.
Byłam zakochana w tym, jak mocno mnie kochałeś.

Jak dla mnie, „Losing Hope” jest idealnym dopełnieniem „Hopeless” i odpowiada na wiele ważnych pytań. Absolutnie to kupuję. Dodatkowo możemy dużo lepiej poznać Deana, który jest jedną z ciekawszych męskich postaci w literaturze młodzieżowej.

Długo jeszcze mógłbym wyliczać rzeczy, których mi brakuje. Ale przez ostatni rok nauczyłem się, co to znaczy naprawdę pogodzić się z czyimś odejściem. I teraz cieszę sie, że miałem szczęście w ogóle Cię znać.

Ilość stron: 355
Ocena: 8/10

Hopeless/Losing hope/Szukając Kopciuszka

17 komentarzy :

  1. Dean to mój mąż numer jeden. Jak dla mnie ta cześć jest lepsza od poprzedniczki. Holder to taki cudowny młody mężczyzna, że moje serce dla niego sie rozpływa ❤️

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam w planach całą serię... tylko jakoś nigdy nie mam czasu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam jednak się zmobilizować, naprawdę warto:)

      Usuń
  3. Na pewno kiedyś sięgnę po kontynuację "Hopeless" :) świetna recenzja. Potrafisz zachęcić.
    Pozdrawiam, http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i również pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Kurcze, czytałam "Hopeless", jednak ta książka nie wywarła na mnie ogromnego wrażenia. Dlatego nie byłam skora do sięgnięcia po kolejną część. Jednak po przeczytaniu twojej recenzji nabrałam małej ochoty.

    Pozdrawiam
    http://pierwsza-strona.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Holdera uwielbiam♥ ,,Losing Hope'' faktycznie jest wspaniałym dopełnieniem ,,Hopeless'' choć przyznam, że są też momenty, w którym te same dialogi czy zdarzenia były nieco nudne. Dobrze było poznać przeszłość chłopaka.
    http://wielopasja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, ale ogółem było warto sięgnąć po tę książkę:)

      Usuń
  6. Twórczość autorki przede mną. Muszę się kiedyś za nią zabrać.

    Nominowałam Cię do LBA. Więcej na moim blogu, zapraszam

    https://moje-czytania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Moim skromnym zdaniem Losing Hope jest jeszcze lepsze niż Hopeless, ponieważ mam więcej Holdera, jednego z mojego haremu. <3

    Pozdrawiam!
    Podróże w książki

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam, oczywiście dopiero po skończeniu "Hopeless" i spodziewałam się czegoś więcej. Liczyłam na kontynuację, a tu co prawda nie czytamy wyłączenie o tych samych wydarzeniach, ale czegoś mi tu zabrakło. Szkoda, że autorka nie zrobiła kontynuacji serii, bo powieść miała naprawdę dobry potencjał :)
    Pozdrawiam!
    Czytam, piszę, recenzuję, polecam

    OdpowiedzUsuń
  9. Pewnie jako jedna z nielicznych blogerek uchowałam się przed dziełami Coleen Hoover (mam nadzieję, że dobrze to napisałam :D) i jakoś nie zamierzam tego zmieniać. Mogę troszkę mniej zapieram się po Twojej bardzo dobrej ocenie tej ksiązki. Wszyscy się zachwycają a ja unikam, taka kapryśna ze mnie kobita :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łamiesz mi serce:( Haha, no weź, przeczytaj chociaż jedną jej książkę:(

      Usuń
  10. OOO Hoover! Zamierzam sięgnąć wkrótce po jej książki.
    Pozddrawiam
    http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam <3

    http://domowabiblioteczka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Hopless i Losing Hope to jedne z tych książek, których się nie zapomina. . <3

    OdpowiedzUsuń

© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators