wtorek, 26 lipca 2016

Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno - Kirsty Moseley

O tej książce usłyszałam jakoś w czerwcu, ale nie czułam potrzeby sięgnięcia po nią. Zmieniło się to, kiedy przeczytałam jej recenzję, którą zamieściła Natalia z bloga BookParadise. Serdecznie zachęcam do zerknięcia:)

Ilość stron: 351
Wydawnictwo: HarperCollins
Kategoria: literatura młodzieżowa

Amber to dziewczyna, która przez traumatyczne przeżycia z dzieciństwa unika wszelkiego kontaktu fizycznego. Dotykać ją może tylko jej matka, brat (Jake) i... Liam, najlepszy przyjaciel jej brata i zarazem chłopak, który za dnia doprowadza ją do szału. W nocy bowiem z napalonego megadupka zmienia się w troskliwego, czułego chłopaka, który zrobiłby wszystko, aby ją chronić i właśnie dlatego 8 lat temu zaczął zakradać się do niej przez okno każdej nocy. Bez niego dziewczyna dręczona koszmarami nie potrafi zasnąć. Tylko wtulając się w Liama jest w stanie przespać spokojnie całą noc.

Kirsty Moseley odniosła ogromny sukces, publikując swoje powieści w internecie. Autorka jest porównywana do takich bestsellerowych pisarek jak: Anna Todd, Colleen Hoover i Jennifer L. Armentrout. 

Na samym początku muszę oczywiście pochwalić okładkę. Cudownie wydana książka. Tytuł również mnie zauroczył, jestem po prostu zakochana. Co do porównywania autorki do Colleen i Jennifer - nie zgadzam się z tym, natomiast od Anny Todd jest zdecydowanie lepsza. 
Uwielbiam się budzić z uczuciem, że w końcu jesteś moja.
Niewykorzystany potencjał - te dwa słowa przyszły mi do głowy po rozpoczęciu powieści. Cała historia wyglądała na w miarę oryginalną, pomysł z zakradaniem się do sypialni dziewczyny bardzo mi się podobał. Co więc poszło nie tak? 
- A ty jak masz na imię? - dopytywał.
- Nazywa się: „Tknij ją jeszcze raz, a dostaniesz w mordę” - ryknął Liam zza moich pleców.
Bardzo drażniła mnie główna bohaterka, Amber. Wydawało mi się, że jest po prostu tępa. Wpakowała się w tyle niezręcznych sytuacji, że nawet ja musiałam odkładać książkę, bo miałam zaczerwienione policzki z zażenowania. Co do Liama - uwielbiam go, jego poczucie humoru i opiekuńczość. Zawsze był dla Amber i robił dla niej więcej, niż jej się wydawało. Postacie drugoplanowe natomiast były bardzo słabo wykreowane. Miałam wrażenie, że Kirsty Moseley w ogóle nie przywiązywała do nich wagi; były tam, bo musiały i nic poza tym.

Jakoś po setnej stronie (lub może troszkę dalej) uświadomiłam sobie jedną bardzo ważną rzecz. Od samego początku zbyt wiele wymagałam od tej książki. Nie można dużo wymagać od książki, która była kiedyś fanfiction publikowanym na Wattpadzie. Jak wiadomo, na tejże stronie publikuje się opowiadania rozdziałami, więc w każdym rozdziale musi się coś bardzo szybko dziać, żeby zatrzymać czytelnika przy sobie oraz aby ten oczekiwał z niecierpliwością na dalszą część historii. Nie można tam niczego zbyt bardzo rozwijać i opisywać jak w zwyczajnej książce. Po uświadomieniu sobie tego jakże ważnego faktu, zaczęłam całkowicie inaczej postrzegać tę powieść. 
- Wiesz, dlaczego byłem z tymi wszystkimi dziewczynami? - Nagle wydał mi się zmieszany i zażenowany.
- Bo lubisz, jak ci robią dobrze? - parsknęłam.
Uwielbiam słodycz zawartą w tej powieści. Dla większości książkoholików będzie to niewątpliwie minusem, ale książka zawiera naprawdę dużo uroczych momentów, od których policzki się rumienią, a na twarzy widnieje uśmiech, ponieważ takie rzeczy zdarzają się tylko w świecie fikcyjnym. Może i „Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno” jest nierealną książką, ale to właśnie było zamiarem autorki. Przecież nikt nie uwierzy w fantastycznego, cudownego i megaseksownego chłopaka, który w wieku 6 lat zakochuje się w siostrze kumpla i do 18 roku życia nie potrafi o niej zapomnieć, ale to jest właśnie najlepsze w tego typu opowieściach. Można się choć na chwilę oderwać od nudnej rzeczywistości i przenieść w świat, gdzie szare myszki po przejściach faktycznie chodzą z największymi przystojniakami w szkole.
- Próbuję coś obejrzeć - westchnęłam z irytacją.
Rzucił okiem na ekran i się roześmiał.
- Reklamę tapczanów?
- Tak. Mam słabość do tapczanów.
Podsumowując: Nie wystawię tu konkretnej oceny, ponieważ z niewiadomych powodów mam z tym problem. Książka jest lekka, nierealna i pełna uroku. Szybko się ją czyta i szybko zapomina. Idealna na kurację po cięższej lekturze i kacu książkowym. Powieść wręcz perfekcyjna na letnie wieczory.

(Wczoraj minął miesiąc od założenia tego bloga. Serdecznie dziękuję wszystkim odwiedzającym i czytającym moje wypociny ♥)

16 komentarzy :

  1. Moja kochana książka *-*
    Czasami Amber irytowała - to fakt, jednakże to książka od której nie można wiele wymagać :D
    Taka młodzieżówka na rozluźnienie, na jeden wieczór :D
    Pozdrawiam i świetna recenzja <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i również pozdrawiam;*

      Usuń
  2. Po pierwsze: Kochana gratuluję pierwszego miesiąca w Blogosferze!
    Po drugie: Życzę Ci kolejnego miesiąca, i następnego, i jeszcze jednego, życzę Ci rozwijania tego miejsca, sukcesów i poznania samych fajnych i ciekawych osóbek :)
    Po trzecie: wypada się wypowiedzieć o książce :D Muszę ją kiedyś przeczytać, ale z racji tego, że jest to twór z Wattpada jakoś mi się nie śpieszy, właśnie przez to o czym piszesz. Nie lubię tych braków porządnego opisu, tych wymuszonych zwrotów akcji i trochę się tego obawiam tutaj. Ale kusi mnie słodycz, o której piszesz ^^
    Buziaki ;*
    Q.

    https://doinnego.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa, dziękuję bardzo, nawet nie wiesz jaką radość mi sprawiłaś tym komentarzem ♥ Możesz ją przeczytać jak nie będziesz miała nic ciekawszego hah
      pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  3. Mnie ta sama osoba zachęciła do sięgnięcia po tę książkę, ale na razie obiecałam sobie trochę poczekać z zakupami. Uważam, że takie własnie książki są świetne na wakacyjne dni i tak jak powiedziałaś lekkie oraz przyjemne.

    Pozdrawiam Doviko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Namawiam ludzi do bardzo dobrych rzeczy :D
      Kupuj, kupuj, koniecznie!
      Pozdrawiam :D

      Usuń
  4. Jak na razie przejrzałam tylko tę pozycję poczytując przypadkowe fragmenty :)
    Mam zamiar niebawem to zmienić, bo ta pozycja kusi oj kusi :D
    Cóż fabuła niby trochę schematyczna, a jednak inna od wszystkich.
    Jestem ciekawa jak pomysł wykorzystała autorka :)
    No i gratuluję miesiąca istnienia twojego bloga, niech tych miesięcy będzie wiele :D
    Pozdrawiam cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i również pozdrawiam💘

      Usuń
  5. Gratuluję miesiąca w blogosferze :D
    O książce słyszałam już kilka razy. Jednak, raczej nie czytam tego typy książek :|
    Pozdrawiam, Amelia.
    Osobisty ósmy księżyc

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej, nominowałam Cię do LBA! http://riribooks.blogspot.com/2016/07/lba-1.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię takie książki czytać latem, nie mówiąc już o tym, że czytając takie urocze książki zawsze żałuję iż nadal jestem sama. Leczy czy warto żałować? Bo przecież takie ideały i słodkości nie zdarzają się na co dzień w prawdziwym życiu. :)Chętnie przeczytam jeśli znajdę czas :)
    Gratuluję miesiąca w blogosferze i życzę Ci wytrwałości :)
    Zapraszam Cię również do mnie http://subiektywnymokiem7.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka zapowiadała się całkiem fajnie, ale po twojej recenzji trochę straciła w moich oczach.
    Szara myszka i super koleś? Jak z "Zostań jeśli kochasz". A irytujące bohaterki to ostatnio książkowy klasyk. Autorzy się chyba o to prześcigają.

    Pozdrawiam,
    Alicja

    OdpowiedzUsuń
  9. Liam jest cudowny ♥♥
    Książka może i przesłodzona, i nierealna, ale ja ją uwielbiam :D Może za jakiś czas przejdzie mi ten zachwyt, kto wie? :P Na moim blogu też jest recenzja tej właśnie książki. :)

    joolsandherbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również kocham Liama, jest przekochany:)

      Usuń
  10. Czasami dla odstresowania lubie sobie poczytac te historyjki z Wattpada.
    Te dialogi sa boskie <3 :D
    Wiec byc moze dla tych dialogow i dla pieknej okladki sie skusze :D

    OdpowiedzUsuń

© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators