poniedziałek, 27 czerwca 2016

Wszystkie jasne miejsca - Jennifer Niven


„Theodore jest zafascynowany śmiercią. Codziennie rozmyśla nad sposobami, w jakie mógłby pozbawić się życia, a jednocześnie nieustannie szuka – znajdując – czegoś, co pozwoliłoby mu pozostać na tym świecie. Violet żyje przyszłością i odlicza dni do zakończenia szkoły. Marzy o ucieczce od małego miasteczka w Indianie i niemijającej rozpaczy po śmierci siostry.
Kiedy Finch i Violet spotykają się na szczycie szkolnej wieży – sześć pięter nad ziemią – nie do końca wiadomo, kto komu ratuje życie.
Wkrótce tylko przy Violet Finch może być sobą – śmiałym, zabawnym chłopakiem, który, jak się okazuje, wcale nie jest takim wariatem, za jakiego go uważają. I tylko przy Finchu Violet zapomina o odliczaniu dni, a zaczyna je przeżywać. Jednak w miarę jak świat Violet się rozrasta, świat Fincha zaczyna się gwałtownie kurczyć.”

 Powiem szczerze – od samego początku czułam jakiś straszny pociąg do tej książki. Nie wiem, co mnie tak zafascynowało – okładka, sposób pisania autorki czy może sama historia? W każdym razie wiedziałam, że muszę ją mieć.
Kiedy zaczęłam ją w końcu czytać, byłam zachwycona. Od pierwszej strony pokochałam Fincha, który doprowadził mnie do łez zarówno ze śmiechu, jak i smutku. Co prawda Violet czasem mnie irytowała swoim zachowaniem, ale lubię obie te postacie.
Jakoś do połowy, przez pierwsze 200 stron, atmosfera w książce była dosyć luźna. Bohaterowie podróżowali po najciekawszych miejscach Indiany w ramach projektu geograficznego, aż sama zachciałam zobaczyć, co ciekawego oferuje mój kraj. Jednak później wszystko zaczęło się komplikować i czułam wewnętrzny niepokój, co chwilę musiałam przerywać czytanie, żeby przetrawić to, co się dzieje.
Jennifer Niven przeszła samą siebie. Stworzyła tak realistyczną historię, aż wiadomo, że autorka miała styczność z wydarzeniami przestawionymi w książce. Jak się okazało, kobieta straciła kilka bardzo ważnych osób i stąd jej znajomość uczuć wszystkich bohaterów.
„Wszytskie jasne miejsca” to niesamowita, cudowna książka, jedna z najlepszych, jakie czytałam. Theodore Finch jest bardzo inspirującą, ciekawą postacią i moim najlepszym książkowym chłopakiem. Na podstawie powieści ma powstać ekranizacja, więc jestem najszczęśliwsza. Polecam wszystkim na wakacyjną lekturę:)

Ilość stron: 420
Ocena: 10/10

5 komentarzy :

  1. Fincha można kochać, a zarazem nienawidzić, ale nie można długo zapomnieć o tej książce. Przydałaby się nawet jakaś dobra ekranizacja. Pozdrawiam i zapraszam czytambozyje.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, powieść naprawdę daje do myślenia. Podobno w 2017 roku w kinach mają się pojawić "Wszystkie jasne miejsca", jak na razie w obsadzie ma się pojawić Elle Fanning jako Violet, więc świetnie się zapowiada:)

      Usuń
  2. Uwielbiam tę książkę. Naprawdę wiele dla mnie znaczy i szczerze to kiedy ją komuś polecam nie bardzo wiem jakich słów użyć, aby ją opisać.
    To dosyć zabawne i zaskakujące, bo pierwszą recenzją na moim blogu napisałam właśnie o Wszystkich Jasnych Miejscach tak, jak ty.
    Pozdrawiam cieplutko i trzymam kciuki za twojego bloga kochana!
    Book Princess
    http://lovelybookprincess.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nigdy nie wiem jak to opisać, ta książka jest naprawdę, NAPRAWDĘ wyjątkowa, nigdy o niej nie zapomnę:(
      Dziękuję bardzo i również pozdrawiam!

      Usuń
  3. Ekranizację na pewno obejrzę jak się tylko pojawi, a książka nie wywarła na mnie takiego wrażanie jak na Tobie, ale nie była zła.

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    Szelest stron - kilk!

    OdpowiedzUsuń

© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators