sobota, 24 czerwca 2017

November 9 - Colleen Hoover

Ostatnio na moim blogu pojawia się bardzo dużo recenzji książek Colleen Hoover. Jest to spowodowane głównie tym, że mam dość spore zaległości w twórczości tej autorki, a bardzo lubię literaturę, jaką tworzy. Poza tym właśnie rozpoczęły się wakacje, a w lato uwielbiam czytać takie lekkie odmóżdżacze, które jednak całkowicie odmóżdżające nie są, bo można coś z nich wynieść, jeśli się wie, gdzie szukać.

9 listopada to data, która zaważyła na losach Fallon i Bena. Tego dnia spotkali się przypadkiem i od tej chwili zaczynają tworzyć dwie historie: jedna to ich życie, drugą pisze Ben zauroczony swoją nową muzą. Choć los postanawia ich rozdzielić, to wzajemna fascynacja jest na tyle silna, że nie może pokonać jej ani czas, ani odległość. Co roku 9 listopada rozpoczyna kolejny rozdział historii - tej realnej i tej fikcyjnej. Gdy nieubłaganie zbliża się koniec powieści, szczęśliwe zakończenie wydaje się jedynie mrzonką, bo historia na papierze zaczyna różnić się od tej, w którą wierzy Fallon…

piątek, 9 czerwca 2017

Jazda na rydwanie - Julian Hardy

Ogółem rzadko zdarza mi się sięgać po całkowite nowości, niesprawdzone jeszcze przez nikogo. Nigdy też nie miałam okazji współpracować bezpośrednio z autorem, więc ta pozycja budziła mój niepokój. Wielu blogerów straszyło, że autorzy bardzo nie lubią negatywnych recenzji i robią z tego powodu problemy, co mnie dosyć stresowało i wywierało presję. Nie jestem typem osoby, która okłamywałaby swoich czytelników. Moje recenzje zawsze są szczere i odzwierciedlają moje prawdziwe uczucia. Okazuje się jednak, że nie miałam się czym martwić. "Jazda na rydwanie" kompletnie mnie zaskoczyła. Spodziewałam się czegoś typowego, pospolitego, natomiast dostałam kawał dobrej literatury.

środa, 24 maja 2017

Siedem minut po północy - Patrick Ness, Siobhan Dowd

Jedna z tych książek, które zmieniają Twoje spojrzenie na świat i życie, które uczą empatii i humanizmu. Jedna z tych książek, których nie możesz przegapić!  Odważna, pełna czarnego humoru, głęboko poruszająca opowieść o chłopcu, jego ciężko chorej matce i niezapowiedzianym, potwornym gościu.
Jest siedem minut po północy, gdy trzynastoletni Conor budzi się i odkrywa, że za oknem jego sypialni czai się potwór. Jednak to nie tego potwora Conor się spodziewał – sądził, że odwiedzi go raczej ten z dręczącego go koszmaru, powtarzającego się niemal każdej nocy od dnia, kiedy matka chłopca rozpoczęła leczenie. Potwór z jego podwórka jest inny. Sędziwy. I dziki. I chce czegoś od Conora. Czegoś niebezpiecznego i przerażającego. Żąda prawdy. 

Czemu miałabym sięgać po książkę dla dzieci? Przecież w swoim życiu przeżyłam już tyle przygód z tworami prawiącymi o trudach dorosłego życia, chorobach, śledztwach, romansach... można by wymieniać w nieskończoność. Czemu więc miałabym cofnąć się o krok w tył i znów zacząć czytać coś, co przeznaczone jest dla młodszych czytelników, którzy mają moją ulubioną literaturę dopiero przed sobą? Co jest w tej historii, że urzekła tak wiele osób, a film na jej podstawie zyskał tak wielką sławę? Otóż nigdy nie byłam osobą, która ogranicza się literacko. Czytam dosłownie wszystko, więc nie stronię również od literatury dziecięcej. Przypomnijcie sobie teraz lekturę, którą czytaliście w gimnazjum lub w podstawówce. Mowa tu o Małym Księciu. Wspominam o nim dlatego, iż Siedem minut po północy jest książką podobną objętościowo i - może się tu wkraść troszkę kontrowersji -  uważam, że powinna ona zastąpić Małego Księcia w kanonie lektur.

© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators