niedziela, 15 października 2017

Przypadki Agaty W. - Sandra Borowiecka [ZAPOWIEDŹ]

"Kiedy zapytałam Andrzeja Komorowskiego, wybitnego seksuologa i psychologa rodziny o zdanie, odpowiedział krótko -  Ja panią rozumiem i wspieram. Tylko proszę uważać, żeby tą książką nie rozwierciła pani za bardzo mózgów Polaków. Bo w naszym kraju, każdy nosi w sobie mniejszą albo większą traumę z dzieciństwa. Tylko większość udaje, że nie pamięta." - AUTORKA

Wiem, że tą książką narażę się sporej części społeczeństwa. Wiem też, że moja rodzina nigdy mi nie wybaczy tego, że odważyłam się pokazać jak wygląda przeciętny dom od środka, od samych trzewi, ze wszystkimi skrywanymi dramatami, widziany oczyma dziecka. Dziecka, które musi zmierzyć się z tym, że jego rodzice nie potrafią podjąć ról, bo sami próbują uciec od własnych traum.  Dziecka, które ze strachu przed utratą resztek pozorów normalności, latami ukrywa, że było molestowane. Dziecka, wieloletniej ofiary maltretowania psychicznego, które na co dzień widzi nie tylko biedę, ale też niemoc własnej matki, która przez to czego doświadczyła w rodzinnym domu, nawet nie zdaje sobie sprawy, że teraz już nie musi być ofiarą, że to błędne koło da się zatrzymać.

To był normalny dzień. Maj. Ulica Francuska, Saska Kępa, cudowna Warszawa. A ja, idąc ulicą, zaczęłam się dławić wspomnieniami. Po prostu świadomość, że z roli ofiary, nagle muszę płynnie wejść w rolę dorosłego, który nie ma prawa mówić głośno o swojej ułomności, stała się dla mnie nie do zniesienia. Bo bycie ofiarą molestowania i maltretowania psychicznego to jest ułomność. Masz ręce, nogi, głowę, wszystko na swoim miejscu. Tylko dusza nie współgra z ciałem. Tylko w głowie ciągle strach. I poczucie, że wciąż jesteś tym dzieckiem, z tego domu. Usiadłam w herbaciarni. Wyjęłam laptopa. Zaczęłam pisać. Tak powstała powieść Przypadki Agaty W. oparta na faktach, którą dopiero dziś, po sześciu latach, zdecydowałam się wydać. A przy okazji zrobić coś jeszcze.

Premierze książki Przypadki Agaty W., będzie towarzyszył start akcji społecznej „Z dzieciństwa mam wspomnienia, nie traumę”. Ponadto, z każdego sprzedanego egzemplarza, wydawnictwo przekaże 30% ceny na rzecz fundacji działających na rzecz ofiar maltretowania w rodzinie i molestowania seksualnego.

sobota, 2 września 2017

Autorzy, na których warto zwrócić uwagę

Macie swoich ulubionych autorów? Takich, do których co chwilę wracacie, śledzicie ich życiorys, polujecie na wszystkie ich książki? Ludzi, którzy imponują wam swoją wiedzą, wyobraźnią i umiejętnością posługiwania się słowem, tak by przekazać daną historię jak najlepiej? W dzisiejszym poście chcę wam pokazać kilka osób, które za pomocą swoich dzieł zafundowały mi wachlarz emocji: od złości, przez dezorientację aż po nieopisane szczęście.


wtorek, 22 sierpnia 2017

We wspólnym rytmie - Jojo Moyes

Świat Natashy rozsypał się wraz z odejściem męża. Gniew i zraniona duma popchnęły ją do zrobienia rzeczy, których potem żałowała. Gdy człowiek traci kogoś bliskiego, nie zawsze zachowuje się rozsądnie. Natasha zamknęła się w swojej samotności, postawiła na niezależność i karierę. Kiedy decyduje się pomóc spotkanej w podejrzanych okolicznościach Sarze, nie przypuszcza, że ta „dziewczynka znikąd” odkryje przed nią życie na nowo. Co się stanie, gdy Natasha zaryzykuje wszystko dla dziewczynki, której nawet nie zna i nie rozumie? Czego można się nauczyć od osoby, która kocha bardziej konie niż ludzi? 

Po ogromnym zastoju czytelniczym, setce przeciwności i wczasach nad cudnym morzem, w końcu wracam, zwarta i gotowa! Nie wiem, co jest tego powodem, ale w ciągu ostatnich dwóch tygodni nie potrafiłam się zmusić, by czytać. Mój mózg się zagrzał i przepracował, nie umiałam nawet spojrzeć na książkę. Teraz jednak nabrałam ogromnego apetytu na literaturę. Zawsze po zastoju trzeba przeczytać taki twór, który z powrotem nas rozbudzi i dzięki któremu na nowo zaczniemy pałać miłością do literek. Dla mnie takim tworem jest "We wspólnym rytmie" autorstwa Jojo Moyes - znanej z powieści "Zanim się pojawiłeś" kobiety, której grono przeciwników niemal równa się gronu fanów, przynajmniej ja to tak odbieram. Sama mam z tą kobitką nieciekawe doświadczenie, bo po przeczytaniu "Kiedy odszedłeś", okrutnego gniotu, zrzekałam się, że już żadnej jej książki kijem nie tknę. Oczywiście obietnicy nie dotrzymałam, jak to ze mną bywa. Na szczęście ani trochę tego nie żałuję :)

© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators